Gabrysi witaj. Sylwio również.Pozdrawiam też wszystkich zaglądających niezalgowanych Są ich tysiące, widzę to po odsłonach
Dzisiaj nadrobiłam zdjęcia, wzięłam dwa aparaty i dwie karty oraz 6 akumulatorków zapasowych
Popadało, Witek znowu zadzwonił, że robią kurnik i coś tam jeszcze i że jest puchowa śnieżna pierzynka. No to nie bacząc na nic, pojechałam, uzbroiłam się w aparaty i do dzieła. Kilka zdjęć pokażę.
Zbudowaliśmy taki staw z pomostem, jest w całości wykładany EPDM-em - pływa się łódką i kąpie jak w normalnym jeziorze
Nikt tutaj nie kombinował z wydzielaniem strefy kąpielowej i jej obsadzaniem. Staw jest obsadzony jak w naturze po brzegu, a dodatkowo ma płynącą rzekę 60m, która również pełni funkcję oczyszczającą.
My mamy staw kąpielowy oczyszczany naturalnie, ale budowany i izolowany, nie na bazie dzikiego jak u was w końcu zbiornika.
Wydzielanie sztuczne strefy kąpielowej w naturalnym stawie dla mnie niezrozumiałe i czy zamierzacie wykładać brzegi, żeby nie chodzić po błocie?
Zróbcie plażę z piasku, wysypcie wejście do wody na ile się da i tyle.
Zróbcie pomost aby wchodzić do wody wygodnie.
Po prostu traktujcie to jako staw naturalny, wyczyśćcie co się da, aby było przyjemnie wejść do tej wody a nie po błotnistej mazi
Przystosujcie go aby nadawał się do kąpieli, obsadźcie brzegi, tam gdzie będzie się pływało, nie sadźcie grzybieni.
Są już i konary i gałązki, będzie pieniek z dziura w środku dla przepiórek, są koszyki, może będą też kamienie, jako ściółka posiekane suche byliny i trawy, może kora, na pewno piach w piaskownicy dla ptaków do kąpieli piór. Misa będzie za poidło służyła, ale czy tylko to już same ptaki zdecydująJeszcze rośliny dojdą tylko muszę dostosować do warunków i ptaków więc pewnie dopiero w trakcie sezonu
Mam lepsze fotki, tylko muszę zgrać.
Mam jeszcze więcej odmian, tylko szukanie zdjęć za dużo zajmuje. Ale fakt, dużo jest odmian, mam też takie bardzo ciemne, prawie czarne i szerokie liście mają. Nie wiem co z nimi...poczekamy do wiosny, rozbebeszymy namiot i się zobaczy.
Gapowe się płaci. Otóż wczoraj była szadź, Witek wezwał mnie na zdjęcia, pojechałam. Narobiłam się zdjęć, że hoho. Ale cóż, w aparacie nie było karty, została w czytniku, a wyświetlacz w aparacie nie działa, więc pstrykałam bez opamiętania i nic.... no pluję sobie w brodę...
Taka szansa była w tym roku tylko raz
To będzie zależało, czy pieniek zmarznie czy nie. Jeśli będzie miękki u góry, utnij aż do twardego, jeśli to będzie nawet przy ziemi. Wstaw potem do ciepłego miejsca i nawoź nawozem płynnym np. florovitem.
Ja tak zrobiłam, bo jedna mi zrobiła się "kapluchowata" więc nie wyrzucałam a ucięłam przy ziemi. Odbijała długo, ale w jeden sezon zrobiła się taka kępa, że hej.
Jeśli nasada pnia też zmarznie to już nie odbije i do wyrzucenia.
Ja na zewnątrz nie zostawiam, w tym roku wszystkie oprócz dwóch wysokich, paskowanych z bukszpanowego, postawiłam do namiotu otoczonego podwójnie "bąbelkami"
i tam mam grzejnik olejowy. Podlałam tylko dwa razy, teraz nie mam tam dojścia.
Termometr wskazuje na plusie, więc mam nadzieję, że przetrwają. Takich ilości kordylin nie jestem w stanie przechować w garażu, a ogrzewanie szklarni wyszło
nieekonomicznie i za duży bałagan potem, a mnie jest potrzebna wysprzątana na kwiecień czy marzec.
To ta przycięta - zielona. W namiocie trzymam też pelargonie na wózkach belgijskich.