Ooo, pamiętam doskonale jak nasz glazurnik nie mógł pojąć, że wzór płytek trzeba "pociągnąć" na drugą ścianę, a nie zaczynać od nowa

.
Obawiam się, że ja będę ciężkim klientem dla ewentualnego projektanta, bo nie oczekuję od niego zrobienia swojej koncepcji, tylko zrealizowania mojej, a to jest dużo trudniejsze

.
Ale nie mam już ani czasu ani sił na szukanie właściwego stołu, krzeseł, dobieranie podłogi do płytek itd. Nie znam producentów i zapewne znowu skończyłoby się na Ikei
A drzwiami bardzo chętnie się chwalę, bo to jeden z niewielu moich udanych pomysłów
Komoda też odnawiana przeze mnie, tylko w rzeczywistości ma nieco delikatniejszy, różowy odcień.