Ja też widzę. Zazdroszczę Ci zdecydowania. Jak pomyślała, że trzeba coś zmienić, to zmieniła raz-dwa. Szkoda, że ja nie mam tej cechy. Dumam, miotam się, a jak było, tak jest
Wrzucę resztę zdjęć, co je zrobiłam w poprzedni weekend. Ku pamięci.
Przedogródek.
Żurawki są w doskonałej kondycji. Co mnie zdumiewa, bo przecież skoro rdzewienie liści to niby wina nadmiernego nasłonecznienia, to przecież w tym roku słońca było w nadmiarze. Czyściłam tylko trzy razy w tym sezonie.
Coś Ci się pomyliło - ja nie miałam czerwonych dalii, więc nie może być ode mnie. Ta na ostatnim zdjęciu jest "moja".
Żurawki wcale ci się nie przyjęły?
Co to są panienki? Ja mam w ogrodzie takie kwiatki? (no chyba mam, jeśli masz je ode mnie)
Kochanie, ogród nigdy nie jest "zrobiony" Nawet te dziewczyny, które miały projekty zrobione przez profesjonalistów, ulepszają i zmieniają swoje ogrody.
Zmieniaj, Dziewczyno, ogród ma Ci się podobać.
Nadmiar kulek - bo jest ich rzeczywiście za dużo - możesz wykorzystać do nasadzeń przed miskanty. Zaraz pokaże Ci fajną inspirkę.
Nie umiem porównać z sumakiem, bo go nigdy nie miałam, ale tak - milin jest potwornie ekspansywny. choć zaznaczam, że mam go 19 lat, a dopiero od kilku daje mi się we znaki.
Tessi lubię co jakiś czas pojechać nad Wisłe i pooglądać co się tam zmienia, pogoda sprzyjała i widoki zachęcały
co się tyczy barbuli to mogę ci powiedzieć, że nie miałam z nią kłopotów pielęgnacyjnych, nie zauważyłam pleśni, tylko w czasie upałów trzeba było pilnować wilgotności podłoża, bo zaraz listki żółkły
Odwiodły skutecznie, ogólnie rabata do poprawki, ale zgodnie z sugestiami stipa zostaje.
Kiedy ja będę mieć tą umiejętność widzenia do przodu? Na razie przesadzanie chyba mi pisane
Jaka tam ze mnie skarbnica wiedzy Po prostu znam niektóre ogrody, więc wiem, co i z czym połączone w nich rośnie. Też będziesz to wszystko wiedziała, tylko trzeba odwiedzać ogrody innych. To nieograniczone źródło inspiracji.