Witam,
szukając odpowiedzi na mój problem trafiłam na ten wątek o wiśni umbraculifera. Może znajdę je tutaj...
Moja wiśnia ma 2 lata. Rośnie fajnie i nie miałam z nią dotąd żadnych problemów. Zauważyłam dzisiaj na wysokości ok 30 cm od podstawy dość duży ubytek (był zasłonięty przez gałązki jałowca, więc tak późno go odkryłam).
Wgłębienie ma głębokość ok 1 cm, pękniecie w pniu na długości ok 5 cm . wnętrze jest suche. Na pniu w żadnym miejscu nie ma uszkodzeń, nacieków.
Czy ten ubytek mogę czymś wypełnić, żeby nie zbierała się tam woda i nie rozwinęła się jakaś choroba ? Czy pozostawić tak jak jest ? Boję się, żeby ten ubytek się nie powiększał.
Z góry dziękuję za pomoc.
ciut pochylone niektore ale raczej stoja. Ja ciachnelam dwa i brzydko to wygląda bo te kwiatostany mąż bardzo grube byś łodygi i jaknobetniesz m równi równi liscmindolnymi to je widac
Poczekaj jak zupelniebprzekwitna to łatwo je usunąć wtedy
No to przywrotnik ostro idzie. Troszkę mi dałaś do myślenia bo wsadziłam w tym roku i widzę że z pewnością trzeba będzie powiększyć rabatę bo nie zmieści się. No ale no akurat mi pasuje
przełecz Monte Cristallo mozna wjechac kolejką albo wejść i połazić ferratami ale to raczej bez dzieci bo to łańcuchami sie wsinasz ale pewnie wiesz Widok piekny przy dbrej pogodzie widzisz cała panorame i najwyzsze szczyty regionu.
na szczycie masz plac zabaw dla dzieci jako wisienka za trudy i pikn jeziorko w dolinie
Zaczynają kwitnąć mieczyki, szkoda tylko, że tak mało będę na nie spoglądać. Zerwę kilka do wazonu, przynajmniej w domu chociaż na nie popatrzę
Rabatka przy bramie. Do ślazówki podchodziłam z mieszanymi uczuciami, ale bardzo mnie zaskoczyła i w przyszłym roku napewno zagości u mnie
Nikandra miechunkowa kwitnie, ale ma drobne kwiatki w porównaniu z wielkimi liśćmi, i z daleka giną. Dziwaczek jeszcze nie kwitnie, ale ma już pąki. Przy następnej wizycie powinien mnie powitać kwiatami
Ogóreczniki
Hej Gosia, fajnie, że się czasem odzywasz Co do bonici - absolutnie nie zalecam naśladowania, bo to co zrobiłam jest tylko i wyłącznie próbą przetestowania (i sprawdzenia swojej intuicji), jak się ta róża zachowa po konkretnym cięciu. W ub roku też sukcesywnie przycinałam przekwitłe pędy, efekt był taki że musiałam ciągle się nią zajmować, a ona puszczała właśnie te długie pędy o których wspominasz, i ogólnie kwitnęła bardzo nierówno. Teraz pozwoliłam jej wykwitnąć niemal do końca, i ścięłam drastycznie po całości. Dodam, że ona jest już mocna, rośnie trzeci rok i w tym roku była potężna. Z młodą różą bym tak nie zrobiła.
Jak wysprzątam chwasty na tej rabacie, to pokażę jak ona teraz wygląda I będę na bieżąco donosić co i jak, byśmy się mogły uczyć na swoich doświadczeniach Podobnie, choć trochę wyżej ciachnęłam artemis, która też miała nierówny pokrój krzaka, co mnie denerwowało. Zobaczymy jak się zachowa.
A póki co macham kwiatkiem niebieskim i wracam do papierków Taki dziś dzień.. chłodny, smętny ... a ja trochę pracuję, a trochę podczytuję O.