Wczoraj zlękła się, ze będzie przymrozek i okryłam ketmie, z hortek ogrodowych nie zdejmowałam jeszcze włókniny, a reszta trudno, niech sobie radzi
Dziś od rana było pochmurnie i wiał lodowaty wiatr, teraz świeci słonko i wiatr zelżał ale nadal zimno
Anula, mąż interesujący się nawożeniem trawnika to skarb. Trzeba go dopieszczać dobrym słowem, a wszelkie uwagi krytyczne dozować subtelnie, żeby się nie zniechęcił. Mój powoli zaczyna odróżniać areację od wertykulacji, ale wciąż ma problem z zapamiętaniem nazwy kompostownik. Nasz trawniczek jest już po drugim koszeniu. Trawa wyraźnie zgęstniała.
Mirka, jemu chodziło tylko i wyłącznie o naturalny obornik. Z akceptacją form granulowanych nie ma problemu. Dosiewania trawy nie robiłam. Jedyne wyłysiałe miejsce jest pod ławką stojącą od północno-zachodniej strony domku. Tam jest mocny cień. Może dosieję trawę na cieniste stanowiska. Jeśli nie pomoże, to będziemy kombinować z placykiem. Róże pod tarasem rosną w duetach z miskantami. U mnie jest misz-masz. Takie było założenie. Ma być swobodnie, kolorowo i bez geometrii. Wszystko inne zgrzytało by z bryłą domu i okolicą. Brak szczelnego ogrodzenia wymusił takie, a nie inne potraktowanie przestrzeni.
Vito,u mnie to nie kwestia poddania się, zgody lub jej braku. Każdy cm 2 poza obrysem budynku (a działka ma 1256 m2)plus 2-3 metrowej szerokości pas poza ogrodzeniem, przekopałam widłami lub szpadlem na głębokość 40 cm. Nosiłam wiadra z piaskiem i ziemią zanim nie kupiłam taczki. Wysiadły mi prawy łokieć i prawe kolano, kończą się nadgarstki. Metryki nie oszukam- (niedługo będę miała 60 lat) , choć i tak jestem zdrowotną szczęściarą. Ogród jest ładny, póki jest zadbany. Taka jest prawda i nie mogę udawać, że jest inaczej. Szkoda by mi było włożonego wysiłku i moich marzeń, gdyby to wszystko miało się zaniedbać. Z przewidzianej emerytury raczej nie będzie mnie stać na ogrodnika. Stąd ta spora nutka realizmu w moich poczynaniach.
Na szyjce korzeniowej mojej wiśni Amanogawa wyrósł spory guz
Po lekkim dotknięciu praktycznie sam odpadł, jest twardy.
Czy po takim ataku guzowatości jest jakaś szansa na odratowanie drzewka, czy lepiej sobie darować i od razu wyrzucić.
Pytanie czy mogę posadzić w to samo miejsce nową wiśnie. Obecna sadzona była równo rok temu, nie zauważyłem zahamowania wzrostu, a wręcz przeciwnie bardzo dobrze rosła
Jeszcze mogą Mnie się kury śnią jako koszmar po pierwszych próbach ogrodowych i sadzeniu pierwszych iglaków za drewutnią. Po pierwszej zimie koreanka, świerk i kalifornijska bez jednej igły zostały i padły
Generalnie od początku zakładania ogrodu nie przepadałam za berberysami a już na prwno nie bordowymi. Ale od dawna podglądam te Twoje kulki i oto nadszedł czas gdy dojrzałam do ich zakupu. Na razie to tylko plan. Ten berberys sama kulkujesz czy taki ma pokrój?
Czym masz wyściółkowane rabaty?
Wszystko mnie zachwyca a szczególnie cebulowe i soczyste trawki.
Polinko, wiaderka w wiejskim gospodarstwie mus mieć. Choćby mikroskopijnych rozmiarów. Podobnie jak ogródek warzywny. Czosnek, szpinak i bób. Wschodzący koper nie chciał się załapać w kadr.
Johanko, jakże to tak... bez filozofowania? Nie da się! Bezczynność natychmiast wprowadza mnie w nastrój dumania o tym i owym. Przy okazji prac na przedpłociu doszło do mnie jak bardzo zmieniłam środowisko. 20 m w górę i ścielą się szczere pola.
Z reguły nie przepadam za krzykliwymi kolorami, ale wiosną jakoś mi to pasuje. Po kilkumiesięcznym okresie smuty barwnej trzeba uzupełnić w mózgu braki pigmentów. Patrzę więc z rozkoszą na ten krzyk kolorów.
Szałwia + berberys o bordowych lisciach,pigwa i z tyłu jest jeszcze bylina słoneczniki ( 1,5 metra wys).Zamiast niego można dodać zielonego iglaka.
Szałwia nie gubi liści na zimę.Tu jest wiosna.
O każdej porze roku zestawienie inaczej wygląda.
Zacytuję sobie ten widok..bardzo lubię berberysy w różnych konfiguracjach roślinnych mimo że taki uporządkowany jest Twój ogród, to masz mnóstwo roślin a my mamy czym się zachwycać.