Ospa wietrzna. No to nie dziele chcialam taniej ale jak nie ma z czego to nie ruszam (robiac zdjecie klonowi policzylam lawenda ma po 4galazki ale nie rusAm ja w dzieleniu kiepska jestem
Jeden klon mi padl chyba
Pien jest dziwnie pekniety
W przydomowym bardzo ładnie się zrobiło Jednak te donice robią robotę.
Co to za magnolia? Śliczniutka.
Jestem u Ciebie w miarę na bieżąco, mam nadzieję, że mężowi lepiej. Ty też się nie foruj, bo kręgosłupa już się nie naprawi - niestety. Ale akurat rozumiem Waszą chęć pracy w ogrodzie, bo to cieszy jeszcze jak coraz piękniej się robi
Wysiewy ja wystawiam na ganek czy południowy balkon, akurat tam nie mam wiatrów, (oczywiście po kilkudniowym zahartowaniu), a jak zapowiadają przymrozki to zarzucam włókninę. Nigdy mi jeszcze nic nie zmarzło.
Dobra koniec, lecę dalej....
Za kilka dni minie to szaleństwo i Was poodwiedzam
Sylwia - masz rację jest zupełnie inaczej - charakter ogrodu zmienił sie wraz ze mną. Coraz mniej we mnie dziczy a coraz więcej poukładania. Nawet dom tak zmieniam, starzeję się Ale tak mi sie to teraz wszystko podoba że co mam zrobić