Ospa wietrzna. No to nie dziele chcialam taniej ale jak nie ma z czego to nie ruszam (robiac zdjecie klonowi policzylam lawenda ma po 4galazki ale nie rusAm ja w dzieleniu kiepska jestem
Jeden klon mi padl chyba
Pien jest dziwnie pekniety
W przydomowym bardzo ładnie się zrobiło Jednak te donice robią robotę.
Co to za magnolia? Śliczniutka.
Jestem u Ciebie w miarę na bieżąco, mam nadzieję, że mężowi lepiej. Ty też się nie foruj, bo kręgosłupa już się nie naprawi - niestety. Ale akurat rozumiem Waszą chęć pracy w ogrodzie, bo to cieszy jeszcze jak coraz piękniej się robi
Wysiewy ja wystawiam na ganek czy południowy balkon, akurat tam nie mam wiatrów, (oczywiście po kilkudniowym zahartowaniu), a jak zapowiadają przymrozki to zarzucam włókninę. Nigdy mi jeszcze nic nie zmarzło.
Dobra koniec, lecę dalej....
Za kilka dni minie to szaleństwo i Was poodwiedzam
Sylwia - masz rację jest zupełnie inaczej - charakter ogrodu zmienił sie wraz ze mną. Coraz mniej we mnie dziczy a coraz więcej poukładania. Nawet dom tak zmieniam, starzeję się Ale tak mi sie to teraz wszystko podoba że co mam zrobić
Dziękuje że wpadacie, biegam między rehabilitacją, panami malującymi pokoje , dziećmi, przygotowaniami do komunii, kichającym mężem i Bóg wie czym jeszcze. Nie mam czasu nawet posiedzieć w ogrodzie... Ale taki czas nadejdzie
Na razie na szybko wklejam resztę fotek i biegnę na rehabilitację
Tak, mowa ciała już leci
On zachęca do zabawy, Misia tak Sonię męczyła, teraz pewnie on ja za ogon będzie ciągnął
Wielki Haniu, ale niech tam, posesja duża, zawsze bezpieczniej; tak, jest spokojny, taki pewny siebie i zrównoważony
teraz to taka milusia kulka, ulepek
dla ciebie pierwsze kwiaty niezpominajek