No prawie juz wieczór, a z ogrodu wróciłam o 15:30. Dobrze, że pojechałam, i trochę robotę pogoniła, 3 rabaty zrobione, Czyli dzi0ś trąbię razem z szefową:
Sezon uwaążam za rozpoczęty.
Na początek troche przykrości: NIe będzie łanu krokusów.

Pasły sie tam sarny, i oskubały dokładnie,
Na pocieszenie, jeszcze tu i tam mam co nieco, ale już nie taka ilość. Może z tych maruderów jeszcze co zakwitnie?
Za to przebiśniegi cieszą!