Wzdłuż ścieżki, jak po sznurku...
18:28, 27 sty 2017
Mira pytała jakiś czas temu jak poradzić sobie z tęsknotą za wiosną? Właśnie! Gdzie jest Mira?
Też tęsknię, obchód ogrodu nic nie przyniósł, wszystko śpi. Pszczółka kupiła ciemierniki, objechałam wszystkie możliwe miejsca, gdzie pojawiały się u nas, nic! To może robótki?
W Jula kupiłam na wyprzedaży skrzynie (za dużo powiedziane, skrzyneczki raczej, 4 sztuki różnych rozmiarów) deski świerkowe, wygodnie łączone, tanizna, więc nie mam pretensji.
Na zielnik, lub na okrywę worków z pomidorami w sam raz. Trzeba to teraz zabezpieczyć. Kupiłam impregnaty w kolorach: naturalnym, szarym i czerwieni makowej. Czerwień zachwyciła mnie, chociaż nie jestem przekonana czy jest to dobry kolor na skrzynie. Zastanawiam się.
Buszuję też w piwnicy. Sporo tam nagromadziłam, pod hasłem: może się przydać. Podziwiam wszystkich, którzy potrafią utrzymać idealny porządek w przechowalniach. Czego ja nie znalazłam, a szukałam kiedyś!
Szelak, mikstion, lejki do wosku (z Ukrainy ściągane, rozpaczliwie szukane przez kilka lat z rzędu!), klucze, mozaiki zaczęte, druty, silikon do odlewów, gotowe elementy do odlania.
Co najpierw?
Makówki, właśnie Mira takie pokazała w relacji z ogrodowych wyjazdów.
Zrobiłam formy z plasteliny. Mam też kupioną glinę, ale co to za glina?
Ciągnie się za palcami jak nie wyrobione ciasto. Nie bardzo wierzę, że zamysł doprowadzę do końca, może jednak tak?
Też tęsknię, obchód ogrodu nic nie przyniósł, wszystko śpi. Pszczółka kupiła ciemierniki, objechałam wszystkie możliwe miejsca, gdzie pojawiały się u nas, nic! To może robótki?
W Jula kupiłam na wyprzedaży skrzynie (za dużo powiedziane, skrzyneczki raczej, 4 sztuki różnych rozmiarów) deski świerkowe, wygodnie łączone, tanizna, więc nie mam pretensji.
Na zielnik, lub na okrywę worków z pomidorami w sam raz. Trzeba to teraz zabezpieczyć. Kupiłam impregnaty w kolorach: naturalnym, szarym i czerwieni makowej. Czerwień zachwyciła mnie, chociaż nie jestem przekonana czy jest to dobry kolor na skrzynie. Zastanawiam się.
Buszuję też w piwnicy. Sporo tam nagromadziłam, pod hasłem: może się przydać. Podziwiam wszystkich, którzy potrafią utrzymać idealny porządek w przechowalniach. Czego ja nie znalazłam, a szukałam kiedyś!
Szelak, mikstion, lejki do wosku (z Ukrainy ściągane, rozpaczliwie szukane przez kilka lat z rzędu!), klucze, mozaiki zaczęte, druty, silikon do odlewów, gotowe elementy do odlania.
Co najpierw?
Makówki, właśnie Mira takie pokazała w relacji z ogrodowych wyjazdów.
Zrobiłam formy z plasteliny. Mam też kupioną glinę, ale co to za glina?
Ciągnie się za palcami jak nie wyrobione ciasto. Nie bardzo wierzę, że zamysł doprowadzę do końca, może jednak tak?