Dla mnie wybawieniem od wszelkich problemow okazal sie obornik. Daje pomiedzy niego resztki kuchenne, papier i liscie.To jednak dzdzownica, ktora naturalnie znajdzie sie w oborniku. Same odpadki z kuchni sa za wilgotne. Jezeli chce sie karmic tylko nimi, to pomiedzy nie trzeba dawac np podsuszone wlokno kokosowe. Na kompostowniku na dworzu nie ma takich problemow. Tam mozna wrzcuac wszystko jak leci. Choc ja zawsze kazdy kompostownik zamykam warstwa obornika.Im glebiej, tym ciemniej, bo obornik bardziej przerobiony. Im wyzej tym swiezszy.Tutaj profesjonalne hodowle kalifornijek karmia je obornikiem z luzerna. U mnie nie widac warzyw, wyczulam tylko kawalki owocow. 3 tygodnie temu wypelnilam pojemnik po brzegi swiezym wypelnieniem.
Tak wygląda rabatka z większej perpektywy- ogólnie jakis miszmasz.
Zebrinusa chyba musze przesadzić głębiej.
Ogólnie będzie przemeblowanie w tej części na wiosne
Gąszcz za śierkiem z tawuł będzie zlikwidowany i coś nowego wsadzę pewnie hortensjei trawy.
Dziewczyny dzięki!!!!!!
cieszę się że moje maleństwa się Wam podobają
i mam malutka prośbę, pokażcie znajomym, może ktoś chciałby taką bombkę na prezent?
kupiłam każdej pudełeczko, wystarczy tylko kokarda i gotowy prezent.....a wiem jak to jest przed świętami, gdy chodzimy za kolejnym drobiazgiem dla kilku osób i z brakiem pomysłu co by tu w tym roku kupić..........te bombki to min właśnie myśl moja i pomysł na prezent rok temu dla mojej rodziny
nie zrobię ich na nie wiadomo jaką skalę, bo to jest bardzo czasochłonne, a ogród dom dzieci nie pozwoliły by mi póki co dłubać non stop .......teraz chodzi mi tylko żeby te bombki co już zrobiłam poszły w świat , żebym nie została z nimi wszystkimi na świeta hahahahahaha, a na za rok pozostały dalej w sferze hobbystycznej i jako odskocznia od dnia codziennego ......uwielbiam je tworzyć...uwielbiam wymyślac nowe wzory.........
yolka – Jolu, tam pięknie słoneczko skrzyło się w bielutkich płatkach śniegu.
AgataP – Nooo… było super. Tym bardziej, że ja po prostu kocham Zakopane, uwielbiam to miasto, niesamowity nastrój i klimat który tam panuje… i wspomnienia….
Krys – czapka……hmmm….została w domu
Ewik – śniegu było po kolana…śliczny, mięciutki puch !
Margarete – mi też ta zima nie przeszkadzała…szkoda tylko, że ja nic wcześniej nie wiedziałam o śniegu i panujących tam temperaturach. Nie oglądałam przed wyjazdem prognozy pogody. Ale dałam radę. Kilka bluzeczek ubranych „na cebulkę” , rękawiczki zakupione na regionalnym straganie i było ok.
Milka – Irenko, śliczna zima! Aż nie chciało się wracać do tej ponurej, deszczowej codzienności.