Kochani, dziękuję za słowa poparcia. Do sklepu nie dotarłam trzonków nie kupiłam, musiałam stare stylisko skrócić,żeby móc cokolwiek dziś zrobić. POsadziłam 3 róże, kolejne 3 zadoniczkowane czekają na wolne miejsca, których nie ma, bo zajmują je dalie. Oczywiście było wielkie lanie wody, bo na niebiosa nie mogę liczyć.
No i było orywanie pigwowca i pigwy. Trochę posiedziałam przy podlewaniu, trochę pogadałam z sąsiadką i dzień od 9:00 do 16:00 zleciał migusiem.
Owoce zostały już zawiezione do domu. jutro część ląduje w sokowniku. Teraz sesja zdkjęciowa. Jak naprawiałam widły, nie pokażę, bo to jet prowizorka na moment, ale działa i o to chodziło.
Pigwa
Zapas pigwowców