Zoja, czy na tej rabacie w środku rosną jałowce stricta? Te trzy?
One bardzo brzydko się starzeją. Wprowadzą niepotrzebne zacienienie. Zasłonę na nieciekawe widoki będziesz miała przy płocie. Po co Ci przesłona w tym miejscu?
zdjęcia okropne, są z telefonu, wybacz. I akurat najgorszy fragment trawnika ukazują.
Ale cóż, taka jest na dziś prawda
Tutaj mam 3 trzmielinki różnej wysokości, sadzone w zeszłym sezonie, jeszcze malizny. Właśnie ścięłam lawendę, jak kwitła, fajnie to wyglądało
a tutaj są jeszcze dwie, które przezimowały w donicach. Na zbliżeniu ta całkiem zielona, która moim zdaniem u Ciebie byłaby lepsza kolorystycznie, niż te żółte.
A tutaj trzmielina białoobrzeżona, wspina się na parkan. Ta odmiana chyba także występuje szczepiona na pniu. Obok pomponella
Potrzebuje porady. Tuje szmaragd rosnące 6 rok w gruncie bez problemów . Od mniej więcej 3 tygodni zauważyłam że usychaja pojedyncze gałązki. Oberwalam myśląc że to dlatego że dużo ptaków na nich siada.
Dziś znów mnie to zaniepokoilo i przyjrzałam się bliżej tym galazkom. W miejscu "zlamania" jest jakby otwór. Mam wrażenie ze siedział tam jakiś szkodnik. Nie mam pojęcia co robić. Nie znalazłam w internecie takiego przypadku.
St. Cecilia kwitnie z przerwami. Pokrój krzaczka raczej szeroki, wysoki. Jest podatna na plamistość, aktualnie zrzuciła połowę liści. Zapach urzekający dla mnie.
Moim skromnym zdaniem, to wygląda dobrze na rysunku i nie kombinowałabym z różnymi wysokościami trzmieliny/czegoś innego, ale dała takiej samej wysokości wszystkie.
Cisy kolumnowe rozrzucone,jak u Motylka wyglądają przepięknie, ale na to trzeba odejścia i przestrzeni, może to na skarpie przy tarasie od czapy wyglądać, bo na tak małej przestrzeni zawsze będzie wrażenie że są w linii a nie rozrzucone.
Cisy, jeśli w ogóle, to moim zdaniem, tylko na tej krótszej ściance tarasu, jako szpaler osłaniający, ale piszesz że nie chcesz ścisłej osłony...Także to chyba nie ma sensu.
Marikeny sa śliczne ale zrzucają liście, a fajnie byłoby mieć coś zimą.
Zaraz wrzucę moje trzmielinki, ale uprzedzam że do Marzenkowych im daleko