Aniu moja Swany w obecnym czasie. Jest w niskiej skrzynce z magnolią, macierzanką i żurawką Lime marmelade. Cała jest powiązana czarnym sznurkiem dlatego nie leży na ziemi. Ma teraz jakieś 80 cm szerokości i 50 wysokości. Raczej trzeba będzie ją stąd przenieść i poszukać niskich róż.
Marta, kwitnący miskan to klaine fontanne. Jedyny miskant, który pokonał zimę
Bluszcz nie jest taki ekspansywny, jeśli się go kontroluje. Rośnie niezbyt szybko i jedynym zagrożeniem może być, jak gałązki położą się na ziemi, ukorzenią się i będą nową sadzonką. Trwa to jakiś dłuższy czas, jak sadzonka jest silną roślinką. Jeśli przy pieleniu obetniesz to, co zbędne, będziesz mieć go pod kontrolą.
Tam, gdzie mam bluszcz, będzie na ogrodzeniu wybudowany murek. Wtedy bluszcz poprowadzę na murek.
Sadzenie tylko tam gdzie coś wyciepię.. tu wyciepałam lawendę.. w kolorze majtek./. jest niebieska/fioletowa A ta na skalniaku .. wyciepałam.. oj dużo wyciepałam..
Edit. werbeny kwitnące też wyciepywałam.. do czego to doszło
Miałam kiedyś przez kilka lat .. i padł.. w zeszłym roku kupi lam innego . i żyje, a dostałam jeszcze innego i padł.. przeżył zimę, a padł wiosną Z lobeliami to loteria
U mnie chrzciny w niedzielę, wiec walczę w ogrodzie, domu i przy garach.. co prawda w garach niewiele jest po mojej stronie, ale nawet trochę to wyzwanie godne medalu olimpijskiego..
Pozwolisz, że Twój post zacytuję mojej synowej.. ona ma dwóch rok po roku.. nawet kaszka już wyszła uszami.
Nie mam czasu na pakowanie Ale biało-rózwe lawendy dostały nowe lokum.. wyciepałam co innego.. a w ich miejsce posadziłam niebieskie lawendy O)gólnie cały dzień była z prawej flanki na lewą... i 100 km w nogach.. i gdzie ja zadołowałam tawułki???? Hmm.. ot skleroza
Patrzę na foto że je wykopałam i dałam gdzieś...
A i włosy dalej w żywicy.. brak spirytusu