Naukowcy mówią, że jeśli wyginęłyby pszczoły, to człowiek już po dwóch latach nie miałby co jeść. Monokulturowe uprawy i brak troski o bioróżnorodność odbiją nam się czkawką. Bardzo lubię pozytywnie zakręconych zakładających pasieki w dużych miastach (na dachach wieżowców) wraz z organizacją pożytków dla pszczół. Oby więcej ogrodów bylinowych nam powstawało.
Czemu tak myślałaś Ula...zawsze pomogę...jak tylko umiem doradzić
Z wrzosami zawsze możesz spróbować, w końcu nie są drogie, kiedy ja zakładałam wrzosowisko u Wolskiego nie było sprzedaży detalicznej tylko hurtowa, zresztą sprzedawał tylko materiał szkółkarski, bałam się, że małe nie przezimują, w pierwszej zimie po posadzeniu lepiej okryć, jak widać na zdjęciach wrzosy ładne sprzedają
Jeśli się zdecydujesz na kupno to sadź do podłoża w stosunku 1:1:1, ziemia własna, torf kwaśny, piasek...trzymam kciuki za wrzosy u Ciebie
Fajny ten pomysł z tamaryszkiem
Ja orzecha tnę raz w miesiącu, ostatnio na cięcie, a w zasadzie sprzątanie po załapała się Aga
U mnie do takiego cięcia jak u ciebie winobluszcz rdest auberta, mimo częstego ciachania ciągle kwitnie, ale cieszę się bo się nie rozsiewa i nie zauważyłam by się rozłogami ukorzeniał Więc chyba łatwiejszy w prowadzeniu od winobluszczu
Nie strasz mnie tą ilością roboty bo u mnie teraz jest mega dużo , a jak będzie więcej jeszcze to padnę
Do ideału trzeba dążyć, wierzę, że kiedyś osiągniesz i może wtedy ciut odpoczniesz chyba, że znowu coś wymyślisz
dzięki że tak dokładnie podeszłaś do sprawy nawet nie przypuszczałam że mi pomożesz, bo myślę żeby przed hortensjami zrobić wrzsosowisko. Bo na tym upale południowym mało co może przetrwać lato. Więc tylko lawenda i chyba wrzosy. Ciekawe czy wypali mój pomysł.
A u tego Wols....go nie kupowałaś wysyłkowo, bo skoro producent..?
No i oczywiście ogromniaste lawendy. Byłam pod ich wrażeniem, choć ta tu na zdjęciu nie jest najpiękniejsza z tych, które widziałam. Cudny widok no i ten zapach wokół...
Ostatnio nie mam nastroju na siedzenie przy komputerze. Jedyne co robię, to podczytuje wasze wątki.
Ale dziś kilka moich wspomnień z tegorocznych wakacji (pierwszy raz w życiu robiłam zdjęcia roślinom a nie widokom...)
nawet nie wiem jak to się nazywa, ale ogromne i piękne
ogromniaste oleandry - zamarzyły mi się takie przy tarasie, ale gdzie to przechowywać (garaż w zimie jest dla auta) i jak to przenosić jak urośnie wielkie...
Wiecie co to za drzewo? Takie śmieszne pędzelki miało...
Najwyraźniej, choć dopiero jedna rozkwitła, ale patrząc na krzaczki obstawiam teraz, że sporo jednak nie będzie tym czym miały być.
Wymiana... na razie zasygnalizowałam jak się sprawa ma, Pani napisała żeby przysłać zdjęcia i się zastanowimy co dalej, ale to potrwa, bo wiele moich krzaczków będzie kwitło dopiero za jakiś czas.
A Tobie już podesłała właściwe?
Śliczne
Mam i ja Ch. Austin, ta róża stała się dla mnie najpiękniejsza, dostałam w prezencie i wciąż nad nią wzdycham
Masz pełno jeżówek, fajnie w buksach wyglądają