Końca prac porządkowych w ogrodzie ozdobnym nie widać, a tu i warzywnik, i sad domagają się wiosennego zaangażowania. Zwykle już na początku lutego byłam po cięciu drzew w sadzie. W tym roku będzie poślizg. Chciałabym spulchnić ziemię na rabatce z truskawkami, żeby potem rozsypać wokół krzaczków pocięte pędy miskantów. (zbieram je sobie teraz do worków)
Świety duch...Monia się objawiła. To może oznaczać tylko jedno. Sezon 2026 jest otwarty.
Działam już od kilkunastu dni; godzinkę lub dwie dziennie. Zimowy przestój nieco osłabił moją kondycję i dłuższą pracę uniemożliwia ból kręgosłupa.
Udało mi się odkurzyć pokrytą grysem powierzchnię na froncie. Na rabatach robię tylko wycinki, bez spulchniania gleby. Mam odhaczone przedpłocie i wszystkie rabaty frontowe, a jest ich pięć. Dzisiaj sprzątałam rabatkę na skarpie i wokół studni. Wygrabiłam też solidnie trawiaste ścieżki sąsiadujące z tymi rabatami. Moja jesienna niemoc wciąż mi się odbija czkawką. Sporo wysiłku i czasu kosztuje zebranie kożucha z liści, których nie wygrabiłam jesienią.
Fajny czas jest teraz. Codziennie pojawia się nowa ogrodowa niespodzianka. Dzisiaj były nią pierwsze krokusy. Nie załapały się na zdjęcie, bo zauważyłam je już po sesji zdjęciowej.
Przy okazji dojrzałam pszczółkę buszującą w kwiatach ciemiernika.
Tu już zrobione (ależ pusto!)
A w sezonie jest tak
W sobotę opryskałam kwaśnoluby miksturą Bogdzi. Dzisiaj zlikwidowałam karmnik przy rabacie studziennej. Wygrabiłam z trawnika i rabaty mnóstwo łusek słonecznika i karmy, która zawilgła podczas opadów śniegu i deszczu. Zostawiłam karmnik w sadzie.
Magda z Nowy początek z wilkiem w tle też ma wysoko postawiony dom i dość spore skarpy. /zajrzyj do niej i zobacz jak ona sobie z tym poradziła. Ma piękny ogród, widziałam go na żywo.
W tamtym roku posadziłam paproć Języcznik zwyczajny i jakież jest moje zdziwienie, że ona prawie nic nie ucierpiała zimą. Jak byłam w Lidlu po wióry rogowe, to widziałam, że ona jest u nich w sprzedaży. Ciemiernikom obcięłam już liście, bo podnoszą się kwiatuszki. Na cieniolubnej świetnie też przezimowała kokorycz niebieska.
Patrzcie co dopatrzyłam pod krzewem lawendy czy to przebiśniegi , tak mi się marzyły , ja ich nie sądziłam i nigdy w tym miejscu nie rosły , a tak chciałam je mieć to prawdziwy cud
Na koniec jeszcze przycięta wierzba hakuro w klombiku obcięte piła grube konary aby drzewo podniosło koronę do góry , powiem wam że drażni mnie teraz ta wierzba , piękne są ale ich cięcie 3 razy w roku ,plus to szybkie starzenie się , teraz poradziłabym inne drzewo w to miejsce no ale jeszcze kombinuje aby ją odmłodzić i podnieść jej wysokość , no szczepiona nisko
Ale patrzcie na to poszłam w inne miejsce zobaczyłam ,,zęby,,hiacyntów chciałam wyrwac obok rosnący chwast i wtedy wszystko się zapadło wyciągałam a tam obie cebulę świeżo pogryzione
Pogoda nadal rozpieszcza, dzień odpowiednio długi, bo dłuższy chyba by mnie zabił, jeśli miałabym kolejne dwie godziny ryć w ogrodzie . Trzeba było trochę podziałać.
Zgodnie z zaleceniami poprzycinałam seslerie i żeby choć cokolwiek z fot wstawić, to zrobiłam przed i po strzyżeniu. Po bliższym sprawdzeniu jednak trawki nie były tak piekne, jak mi się wydawało, do tego już ruszyły - szok.
A tak w ogóle, to pomysł chyba Lidki na seslerie w tym miejscu - genialny. W końcu zaczyna to jakoś wyglądać.
I na zakończenie w ramach urozmaicenia - leszczyna, niby zwyklak taki, ale o tej porze roku jeden z niewielu akcentów ogrodu zwiastujących wiosnę. No i mi się po prostu podoba