Ach.... te zakupy cebulkowe.... Ale taka jest śliczna, choć zdjęcie trochę przekłamuje kolorek.
Z tą pogodą w tym roku to masakra, albo wściekłe upały albo leje. A ja tyle koszenia mam, ale żyłkową nie daję rady jak gorąco. A zielsku sprzyja taka pogoda, rośnie jak szalone.
Mirko dokupiłam kilka większych serbów żeby na odcinku stawu max szybko odgrodzić się od drogi. Choć i tak lata miną. Tamte serby kupione wcześniej (te malutkie) pójdą od strony sąsiada. A i tak będę musiała dokupić. Mam nadzieję, że i moje w przyszłym roku ruszą.
Beatko kilka dni byłam odcięta od świata bo po burzy poszedł główny nadajnik. Ale i tak miałam przez dwa tygodnie gości i nie bardzo możliwość pisania na forum. Jednym oczkiem wpadałam czasami, czytałam min o twoich zmaganiach z trawnikiem i nieszczęsnej nawałnicy. A i nasadzenia cichutko podziwiałam.
Właściwie dlaczego nie, w końcu większość część ostatnich dni spędzam w warzywniku.... co za wariat taki wielki zrobił i teraz tyle pielenia...
Cząber- strażnik buraczków.
Jedno mnie zastanawia- wszyscy piszą, że dyniowate szaleją w tym roku a u mnie porażka.
Sylwio jak miło że mnie odwiedziłaś. Patrząc na avatary to my z jednego miesiąca i z jednego roku ha ha ha. Tak, gdzie te czasy kiedy była nas garstka i pamiętam doskonale jakie miałaś celne i fachowe porady dla wszystkich którzy o coś pytali. Żywopłot z berberysu (Thunberga czerwony) tnę też w marcu i teraz na początku lipca. Też tak wypraktykowałem że to dobre terminy. Cięcie musowe bo by nas zarosły na amen. Odmiana "Maria" to też szybko rośnie. Dla mnie cięcie o tej porze to trochę szok, bo z czerwonego robi się zielony ( na kilka dni).
Był taki
A po cięciu
Większy dylemat mam z berberysami niskimi co niby mają w genach kulkowaty pokrój.
Ale nie do końca - zaczynają mi się robić małe zywopłociki. Czy mam ich przyciąć i zrobić oddzielne kulki czy tak zostawić. Doradź.
Pierwsze kwiaty były porcelanowe, te z dzisiejszych zdjęć wpadają własnie w morelę... (spadek temperatur?) ale bardzo lekko.
Szkoda, że jest taka wiotka. Chyba trzeba ją prowadzić przy obelisku.
Pierwszy kwiat
Dzisiaj
Proszę o poradę. Jedna z wiśni Prunus Umbraculifera zaczęła wytwarzać galaretowatą wydzielinę z miejsc po cięciu na pniu. Nie jest jej dużo, bo nie spływa ale martwi mnie, bo chyba nie świadczy o niczym dobrym. Gdzieś już na forum czytałam o podobnym przypadku jednak nie wiem czy jest na to jakaś rada. Wiem, że jakość zdjęć taka sobie ale może podpowiecie mi na co zwrócić uwagę, a wtedy ja scharakteryzuję stan mojej wiśni dokładniej, co być może pozwoli jednoznaczniej określić co jej dolega. Wyciek zauważyłąm w trzech miejscach.
Sporo rzeczy mam w doniczkach. Nie wiem co ostatecznie tam trafi, ale prawdopodobnie 2 rodki Percy Wiseman, które odżyły po wykopaniu
Tawułki andersa, kopytnik, kalina eskimo, zawilce wiosenne i może jesienne różowe, bodziszki i pewnie jakieś hosty.
Rabata ma mieć na oko ponad 10 metrów długości i 2-3 metry szerokości (krawędź pofalowana), ale pewnie tylko połowę zrobię w tym roku. Jakoś nie umiem planować na papierze. Jak będę mieć miejscówę wymuskaną to będę suwać doniczkami
Ja w tym roku dałam sobie na wstrzymanie i siewki będę przesadzać dopiero jesienią. Teraz mam czas na głębokie przemyślenia
Czy to mogą być siewki frosted curls? Bo już część zdążyłam wyplewić, ale mnie tak naszło, żeby jeszcze zapytać mądrzejszych zanim wyrwę resztę....
i mam jeszcze takie - brązowa turzyca?