Kasiu wróciłam przed chwilą do Wawy.
Wykorzystaliśmy dzisiaj dzień na zbieranie liści. EM jeździł traktorkiem- kosiarka ja mu wygrabiałam spod drzew. Materiału lisciowo-trawiastego co nie miara 1/4 wrzuciłam do kompostownika. Wcześnie się ściemnia i nie dałam rady. Przerzucam liście już przekompost... Materiałem. Jestem bardzo zdziwiona bo w lecie zaczęłam składać a on dosyć dobrze rozłożony. Przesiewalam go preparatem do kompostowania z Lidla. Fantastyczny środek już go nie ma. Może wiosna.
Zresztą drzownic też było w nim bardzo dużo.
Powiazalam trawy od najwyższej do najnizszej. Wydmuchalam z liści żwir. Jeszcze dużo liści jest na brzozach i dębach więc będzie jeszcze co robić.
Twarz owiana ledwo żyje.
Na siatce w oczku liści od groma
Na kolorem buka zawsze można liczyć
Klęska urodzaju jakieś psoury każdego roku nie wiem co to za grzyby
Stodoła porośnięta bluszczem wygląda super z tymi wielkimi drewnianymi oddźwierzami taki element ogrodu ma jeszcze jedną zaletę, jest gdzie trzymać całą masę ogrodowych i nie tylko rzeczy Miejsce na ognisko z balami do siedzenia też wpisuje się fajnie w wiejski ogród
A mnie się ta rutewka bardzo podoba, mam orlikolistną, o Twojej odmianie nie słyszałam, a moze zamiast zmieniać jej miejsce dogęścić by czymś wyższym? A może perowska, paproć? Zakryłaby łodyżki a wyeksponowała kwiaty? W każdym razie zapisuję sobie w liście chciejstw podoba mi się jej kolorek, mam w pamięci cukierki z dzieciństwa o takim kolorku, stąd miłe skojarzenie
Drugi dzień porządków.
Miało być grabienie liści dębowych połączone z wstępnym usuwaniem tychże liści także z rabat. No niestety - na rabatach warstwa liści była tak gruba, ze ilość przekroczyła nasze mozliwisci workowe . Może i dobrze, bo umordowaliśmy się przeokrutnie przy tej robocie . Zatem na części rabat lisciochy zalegają nadal.
Zaczynamy:
Drobny progres:
I teraz najlepsze .
Tak wyglada rabata przed wstępnym usunięciem grubej warstwy liści:
A tak rabata wstępnie oczyszczona . Szału nie ma, ale powiadam Wam - z rabaty 2mx3m jest niemal pełen wór.
Tu, na ławce lubią siadać nasze zaprzyjaźnione koty. Położyłam więc im jeszcze koc aby miały cieplej. Kotki mają w rowerowni swoje budki to jednak tu mają na oku osoby krzątające się po kuchni.Wiadomo, bliżej korytka. A poza tym żeby pańcia nie zapomniała dać im jeść.
Wczoraj miałam lenia totalnego a dziś rano moja szefowa mnie zainspirowała swoją rolką na insta i w efekcie poszłam do ogrodu. Podziałałam troche.
Było :
Jest:
Teraz obiad a potem posadzę tulipany bo wreszcie mam tu miejsce. I teraz widać że przywrotnik tu mam i że przesadzić go muszę.
Cieszy gaura ( o jak dobrze że się u mnie przyjęła)
Bodziszek żałobny od Anitki -zrobiłam już małą obwódkę z niego,jest bezproblemowy. Też dużo sadzonek tego bodziszka nawiozłam latem od Ewci na dużą rabatę, ma robić zadarniającą robotę.
Liliowcowa fajna, tylko jedna molinia się ciągle kładzie. Liliowce Stella d'oro prawdziwe terminatory, nie wszyscy lubią żółte, a one tak długo zachwycają oko.
Takie tam link text