Witam, bardzo proszę o pomoc w sprawie "tego czegoś" co zaatakowało moje rośliny. To wysokie drzewko mąż posadził rok temu i było wszystko ok, ale teraz dzieje się z nim coś strasznego. Ma jakieś dziwne pęcherze i narośle a potem liście usychają. Żadnego "przyjaciela" nie widzę.
Klon, świerk i hosty również coś zaatakowało.
Właśnie wczoraj pokazywałam Twoje zdjęcie Mamie. Była zachwycona. Wpadła na pomysł tymi małymi liliowcami ścieżkę wykończyć
I z takim wielkim Łał oglądałyśmy Twoje włości.
Czytam, że u Kasi Cie chyba nie bedzie. No to mi chociaż raźniej, miejsca nie mogę od rana w domu znaleźć, już byłam w ogrodzie, porobiłam zdjęcia, zadzwoniłam do nich.
O świeża dawka foteczek, jak miło .
Jeśli o mnie chodzi, to upały spędzam głównie przy wiatraku, nawet altanka aktualnie nie daje rady. Normalnie to pod nią jest chłodno i przyjemnie, bo na podłodze kamień, ale przy tych upałach i tam jest parno.
Pozdrawiam