Ogrodniczka się pochorowała, złapała paskudnego wirusa i jakiś czas ogród będzie się prowadził sam.
Wciąż trwa oczekiwanie na kwitnienie kilku róż: Eden rose, bardzo pachnącej NN, Adama Messerich i m-me Isaac P.
Pierwsza już się zapowiada. Zakwitła posadzona przy bocznej pergoli Zephirine. Obie sadziłam wiosną.
Lubię sobie siedzieć na schodkach tarasu i marzyć, kiedy przesłoni mi się widok na taras sąsiada

. Za płotem rosną tuje. Chwilowo kieruję wzrok niżej. Kocimiętka wyległa po deszczu, czas ja przyciąć, bo w kolejce czekają tawułki Arendsa.
I kilka migawek z dzisiejszego dnia