Ładne kolorki, też lubię floksy szydlaste, jakoś na przestrzeni lat zupełnie zanikły.
Podejmuję walkę z karczownikiem, drań podkopał mi i chyba uśmiercił krzaczorek szałwii i pod różą Novalis... drań!
Mireczko te białasy dostałam od koleżanki ogrodowiskowej, o ile dobrze pamiętam którejś Uli bo taki przerób z wzajemnymi ubogaceniami ogrodów, że pamięć przykrótka
Aprilku ładnie określiłaś ten lekki kolorek - właśnie porcelanowy
A te kocie standardy to my lubimy
Aniu, Ewo dziękuję
Magda to moja ulubiona róża, ma tak różne odcienie fioletów w zależności od pierwszego czy drugiego kwitnienia, miałam dwie, pisze w czasie przeszłym, bo nie ma żadnych oznak, że przeżyły...
Zamówiłam na okna po bratkach 6 dichondr srebrzysto zielonych wraz z supertuniami. Na razie przyszły dichondry, ale jak genialnie zapakowane, w dużym pudle. Najpierw się rozczarowałam, jak ujrzałam 6 pustych doniczek ale w miarę otwierania pudła, zobaczyłam, ze to tylko wypełnienie pustej przestrzeni pudła
Do zamówienia była dołączona karteczka
i miły wpis
Alu dziękuję
Obrazek z lasu, aż szkoda, że bateria padła i tylko jeden:
Ciemierniki piękne i jak słusznie zauważyłaś mróz nie robi na nich wrażenia, co jest bardzo pozytywne, przynajmniej się człowiek nie denerwuje, że przymarzną, jak magnolie.
Też nie oparłam się Double E.W., zakupiony, posadzony.
Zawilce greckie urocze, chyba by mi nie przeszkadzało to, że się sieją.
Uwielbiam te ,,stare odmiany pierwiosnków te mi się kojarzą z ogrodem babci gdzieś wyczytałam że to odmiana Wanda ale nigdzie jej nie widziałam do kupienia a piękny i bardzo wyrazisty jest ich fiolet
Jestem, ale jakoby mnie nie było. Ciężko mi wrócić do dawnego poczucia sprawczości i zapału do działań. Sytuacji nie ułatwia pogorszenie zdrowia Mamy. Pozostaje dać czasowi czas. Kryzysy nie są stanem wiecznym. I tego zamierzam się trzymać.
I na koniec takie tamy.
Przez kilkanaście dni pięknie kwitła magnolia stellata. Niestety, wystarczyła jedna noc ze spadkiem temperatury poniżej zera, aby straciła połowę swojej urody.
Pod nią tulipany, które miały być pomarańczowe.
Szafirków nigdy dosyć, choć czasem upierdliwe bywa ścinanie im liści dwa- trzy razy w sezonie.
Początek kwietnia był tak samo zimny jak marzec. Dodatkowo przez kilka tygodni nie padało. Nie było sensu wysiewać czegokolwiek w warzywniku. Zostawione na zimę w ostrej skibie zagonki trudno było doprowadzić do użytku (bryły ziemi były bardzo suche).
Po świętach zrobiłam wertykulację trawiastych powierzchni, a potem pokicałam po nich w butach z kolcami. Miałam szczęście, bo po rozsypaniu nawozu na trawę trochę popadało.
Po opadach udało się popracować trochę w warzywniku. Wsadziłam do gruntu sadzonki pora, selera i jarmużu. Wysiałam koper, pietruszkę naciową i rukolę. Zbieram się teraz do przygotowania grządek pod wysiew buraków i pierwszego rzutu fasolki. W domu wysieję do doniczek cukinie i dynie oraz bazylię. Ogórki będę wysiewać wprost do gruntu.
A w ogrodzie ozdobnym robi się coraz bardziej kolorowo. Słonecznych dni było niewiele.
Zakwitły świdośliwy.
Po lewej stronie ścieżki kwitną mahonie i tawuły wczesne.