Paczam paczam i oko raduję jakie śliczne foty zmalowałaś cudnie tulipanowo kropelkowo mmmm jak fajnie że jesteś buziaków moc zostawiam I oko wytrzeszczam jeszcze......a i cieszę się że kwiatuchy uratowane
A tak mam w lasku nad rzeką. Konwalie i trawy ukopane od jednej miłej działkowiczki. Reszta lasku zarośnięta pokrzywami, ale wszystkiego i tak nie czyszczę bo ptaszki mają tam gniazdka
Tereso
O ile mnie wzrok nie myli to ten pierwszy okaz - jest nim klon palmowy i jest przedstawicielem klonów z rodziny Dissectum o nazwie 'Garnet'. Można do sklasyfikować do grupy klonów czerwono-listnych o strzępiastym charakterze listowia, toleruje miejsca nasłonecznione w ogrodzie.
Widzę, też że masz go w dość zwartej sylwetce - przez co listki które są bliżej pnia mają zielony odcień ale to z braku dostatecznej ilości dostępu do słońca, który spowodowany jest listkami z wyższego piętra - dodam tylko nieskromnie, że jak dla mnie 'Garnet' powinien być cały na czerwono.
( Zapraszam do mnie na str.57 tam mam fotki tej samej odmiany co u Ciebie.)
Ten drugi w donicy co masz to acer Shirasawanum 'Aureum' o zielonej barwie z cytrynowym odcieniem liści też toleruje słoneczne stanowiska ale ma tendencje do przepalanie się liści pod czas upalnej pogody i w ten czas osłaniać trzeba przed żarem. A na zimę jak go będziesz chciała zostawić w donicy na ogrodzie to okryj tę doniczkę co by nie przemarzły mu korzenie.
Ostatnio popołudnia mijają mi na wysadzaniu do gruntu wszystkiego, co rosło w domu. Posadziłam już kilkadziesiąt stip (nie widać tego wcale), kończę wysadzanie kwiatów jednorocznych i warzyw (tych, które już mogę). W międzyczasie walczę z chwastami, w tym roku doskonale rośnie skrzyp, jest szybszy ode mnie.
dziś wsadzałam obrzeża (pseudo po długości śmiałków - tak przy okazji listwy mają 4 metry - bo ktoś pytał a ja nie byłam pewna, na dłuższym odcinku wygląda tak - kładłam po sznurku
udziabało mnie w me wątłe garbate plecy z 7 komarów
Ciąg dalszy wędrówki po działce.
Idąc ścieżką obok żwirowiska dochodzimy do stawku z czerwonymi karasiami. Zresztą, do oczka można też dojść od " plaży ".