Być może spostrzegliście w lewym dolnym rogu poprzedniego zdjęcia część układanki? Tak, 26 marca NADAL się z nią męczę, ale już widać światełko w tunelu
Reszta pomidorków też chce już do ogrodu. Tym samym zainicjowałam kolejny rodzinny sport narodowy, czyli biegi z doniczkami na trasie foliak- letnia kuchnia. Noce jednak bywały zdradliwie zimne ( i po co było się tak śpieszyć? ):
Zostało nam kilka długich palet, wobec tego stawiamy improwizowany kompostownik:
25 marca stwierdzam, że nijak nie jestem w stanie zmusić się do pracy przy komputerze, więc bez najmniejszych skrupułów biorę dzień wolnego, żeby wyprowadzić moje pomidorki na spacer- na pierwszym planie czarny książę. Wysyłam tą fotkę lubemu do pracy, okrutna ze mnie baba czasami, nie sądzicie?
Która woda jest najlepsza? Oczywiście ta z konewki i innych niepewnych źródeł. Czystej wodzie z osobistej miseczki mówimy zdecydowane nie!
13 marca na dworze robi się na tyle ciepło, że postanawiam zawalczyć z ogromniastą kępą oregano. Plan jest taki, aby spróbować podzielić ją na 2 sadzonki i przesadzić do jednaj z 4 wąskich skrzyń:
Ledwo dałam sama radę, ale misja zakonczyła się powodzeniem
Ustawiam ostatnią ze skrzynek i przesadzam do niej poziomki ananasowe, wysiane rok wcześniej przez moją mamę:
Foliaczek też już rozstawiony, wysiewy w wysokich skrzyniach poczynione:
W jednym z moich ulubionych marketów mają dostawę bratków, nie mogę się powstrzymać przed zakupem (podstępne dziady, wiedzą jak mnie podejść ), więc sadzę je już ciemną nocą:
Na drugi dzień lądują w przedogródku. Pierwsze kolory w ogrodzie cieszą najbardziej:
Pomidory zaczęłam wysiewać już 19 lutego, litości, czemu jestem w tak gorącej wodzie kąpana? W tym roku byłam już trochę rozsądniejsza, ale tylko trochę 11 marca były już całkiem fajnymi siewkami:
W międzyczasie tatulek przywozi od siebie z firmy kilka betonowych bloczków imitujących deski, które wykorzystujemy jako ścieżkę wiodąca do przycupałki:
Z okna salonu dostrzegam też takiego skrzypka na dachu:
Mini skrzyneczki poskręcane:
I wypełnione ziemią z kompostownika- wymarzyłam sobie w tamtym roku mini farmę kwiatową, wobec tego 8 dużych i 4 małe podwyższone grządki POWINNY mi wystarczyć, prawda? Prawda?
04.03.2022
Szym bierze sobie wolne i z przywiezionych z zakładu desek montuje dla mnie podwyższone grządki w liczbie mnogiej- koniec ze skoliotycznymi rabatami
Tego dnia pracuję zdalnie, korci mnie bardzo, żeby iść i podziałać w ogrodzie razem z nim, ale pozostaje mi jedynie okazjonalne podglądactwo z salonu (no może z wyjątkiem 5 minutowej przerwy na dokumentację fotograficzną, tak na rozeznanie)
Houdini był z niej jednak przeokrutny, więc musieliśmy poczynić nieplanowane zabezpieczenia, na przykład dołożyć drewnianych paneli, bo przeskakiwała przez 1,5m płot bez problemu (wyszło to jednak naszemu ogrodowi na dobre , zyskał odświeżony look):
Nasz przeciskak dawał radę przejść nawet przez tak wąskie przęsła bramy, więc trzeba było tymczasowo wypełnić przestrzenie między prętami deseczkami, a później dospawać dodatkowe, czego się jednak nie robi dla naszego oczka w głowie
Pod koniec stycznia 2022 nasze życie wywróciło się do góry nogami za sprawą tego oto szczęścia- biedactwo przybłąkało się do znajomych, nie udało się odnaleźć właścicieli, a ponieważ jesienią ubiegłego roku odeszła nasza psinka Soniuta, nasz dom był pusty i smutny, aż do tego momentu Oto Dusia, zwana też przez nas Dupsikiem:
Takiego przytulasa jak ona jeszcze nigdy nie spotkałam wśród piesów i jak widać w okamgnieniu skradła nasze serca:
Hmm, tak na szybko, bez żadnego szlifowania, to są obcięte palety widziałam to w necie w środku słoiki, lampeczki powinno być przymocowane do jakiejś podstawy, bo nie wiem czy jak będzie duży wiatr czy się nie przewrócą, ale to potem, powiem eM, żeby coś wykombinował, tak na szybkoto wykombinowałam A ten okrąg, to mam takie uszczelki od moskitier one nie są takie do końca jak powinny być, może dlatego ten pierwszy rządek robi mi się tak ciasno. Bo napewno można takie gotowe koła kupić, w pasmanterii u nas kilkanaście zł jedno, na al dużo taniej, trochę nie chciało mi się zamawiać i czekać
Ja robię takie koła, w środku powieszę bombki lub szyszki. Ale ten okrąg tak jakoś mozolnie mi idzie. Serwetki wychodzą mi dużo szybciej, a to robię i robię, może dlatego, że takie coś pierwszy raz robię i to koło trochę mi przeszkadza
Gosiu, piękne zdjęcia, sama przyjemność oglądać zimą letnie widoczki. Zacytowałam to zdjęcie, bo jestem oczarowana tą ścieżką wśród bujnych roślin. Oczka też mi się podobają, lubię wodę w ogrodzie, też dawniej miałam małe oczko wodne własnoręcznie wykopane.