Temp. 25st to i tak dużo jak na wrzesień. Trawa rośnie i jestem już podłamana tym ciągłym koszeniem.
A dziś buszowała u mnie rodzinka jeży- matka i 4 maluchy, z których tylko dwa zapozowały do zdjęcia, pozostałe dwa płochliwe schowały się do drewutni. Słodziaki
Dziewczyny, ledwo żyję. Urobiłam się przez te dwa dni jak nie wiem co . Jutro cyknę jakieś foty bo teraz padam na twarz.
Co zrobiłam? Zdarłam darń pod nową rabatkę ale żeby nie było za łatwo (he he he) to wyciętą darń przeszczepiałam w wejściu do ogrodu - tam było kopane pod kable elektryczne i rury z wodą i miałam puste placki.
Dodatkowo wykroiłam małą rabatkę pod domem przy drzwiach kuchennych. Wcześniej stały tam stojaki na drewno, po ich przeniesieniu postanowiłam zrobić tam mini rabatkę . No i dziś wsadziłam tam lilaka Katherine Hevermayer, który marniał pod płotem .
Tu widać front robót z wczorajszego poranka - rabatka po lewej, dziś w miejscu taczki siedzi już lilak .
Niespiesznie przygotowuję ogród do jesiennych porządków. Muszę zlikwidować poletko z pomidorami. Podczas naszej nieobecności zaraza ziemniaczana poczyniła na nim spustoszenie. Dobrze, że przed wyjazdem zerwałam sporo z lekka zarumienionych owoców. Pięknie dojrzały i można je było wykorzystać. Ususzyłam całą blachę San Marzano i umieściłam w słoiczku z oliwą. Dzisiaj zerwałam liście bazylii. Zimne noce powodują czernienie listków. Część bazylii zamroziłam, a z części przygotowałam pesto. Za radą Reni/Kokesz zalałam pesto grubszą warstwą oliwy i umieściłam w lodówce. Może przetrwa choć kilka tygodni.
Na poletku po pomidorach chciałabym jeszcze wysiać poplon. Trudno mi się zebrać do kopania, bo temperatury znowu w okolicach 30 stopni.
Ładne są zbiory gruszek i jabłek. Wyciskarka wolnoobrotowa chodzi codziennie. Sok jabłkowo-gruszkowo-jarmużowy zmiksowany a awokado i melonem smakuje wyśmienicie. Na bieżąco zbieram jesienne maliny. Mam raptem kilka krzaczków, ale miseczka malin dziennie jest. Kupę radości mam z tego mojego warzywnika i sadu.
Późnoletnie powidoki.
Też chętnie bym tam zamieszkała, choć pacholę twierdzi, że dosyć trudno przeżyć jesienno-zimowe miesiące. Często tam wtedy pada, a dzień jest wyjątkowo krótki. Mnie jednak bardziej przeszkadzają upały. Od wczoraj znowu wróciły. Dobrze, że chociaż noce są chłodniejsze i da się spać.
Derenie Sibirica poczuły jesień.
Koszty życia są tam adekwatne do ich zarobków. Też zmagają się z inflacją. Trochę mędrkuję, bo miałam ten luksus, że z własnej kieszeni finansowałam tylko przeloty. Pacholę sprezentowało nam wynajem chatki, zakupy i wycieczki. Twierdził, że nie były to zwalające z nóg wydatki wymagające wcześniejszego oszczędzania.
Czytałam, że narzekasz na niedobór grzybów. Tam trafiłam na wysyp kozaków i prawdziwków. Ususzyłam sobie spory worek.
U mnie płot był ważny z uwagi na to, że wcześniej mieliśmy sporego psa. Uwielbiał witać się z ludźmi, co z uwagi na jego gabaryty czasem budziło u obcych stany lękowe. Gdyby nie to, mogłabym się obejść samym żywopłotem. Potrzebujecie szczelnego ogrodzenia, czy wystarczy Wam takie z dwóch poziomych dech ?
U mnie w zasadzie płotu nie widać (poza furtką i bramą ).
Dziękuję za miłe słowa.
Gęste nasadzenia bardzo pomagają w pracach pielęgnacyjnych. W sezonie porządkuje głównie 40-50 cm pasek z brzegu rabaty. Dalej i tak się człowiek nie przedrze.
Te parę lat doświadczeń ogrodowych uświadomiły mi, że nie ma czegoś takiego jak typowy dla gatunku wzrost roślin. Rozchodniki i perovskia rosną u mnie znakomicie. Z bodziszków jedynie Rozanne sprawuje się dobrze, gaura w jednym miejscu osiąga 1,5 m, a w innym zanika. Odmianowe jeżówki wytrzymywały jeden sezon (ten, w którym je sadziłam). Na szczęście szkielet ogrodu w większości jest niewybredny. Z tych większych roślin straciłam klona ussuryjskiego, dwie śliwy wiśniowe i bez koralowy.
Z rozchodnikami poeksperymentuj. Może znajdziesz odmianę, której Twój ogród przypasuje.
U mnie najlepiej rośnie stara odmiana Brilant. Z tych nowszych dobrze rośnie Mr Goodbud, choć przyrosty kępy nie są jakieś spektakularne. Teraz na kwiatostanach rozchodników mam zatrzęsienie pszczół.
Przed cięciem seslerii jesiennej wszystko się zlewa, więc jak kwitnie lawenda przycinam trawy a później jak lawenda przekwitnie, ścinam ją.
Trawy w tym czasie zdążą odrosnąć