Dziękuję Polinko
Z tym wkomponowaniem ich w ogród nie było tak łatwo i nieźle się nagłowiłam przez całą zimę. Wiosną było trochę pracy ale wyszło chyba nieźle. I przy okazji powstała moja ukochana rabata z Sentry, ambrowcem, ML i wanilkami.
Nie nie moge, taki typ
A taka pogoda jest idealnie prowokująca by z ogrodu przenieść się do domu
O jakie fajne ceny w Agatameble, tam wcale nie jest tanio ale jak pięknie... Ale powiem Ci że moje firanki też w efekcie kosztowały 20 zł za szt Wiec stwierdziłam że jeszcze zasłonki i kocyk dokupię
A firanki jakieś nowocześniejsze kupiłam - wyglądają jak sieć pajęcza
A teraz odwilż a ja po komisach narciarskich latam bo w sobote dzieci z moją mamą na narty jadą
Całość czeka na metamorfozę, ale w pierwszej kolejności chodzi mi o nieszczęsną palisadę; wrzucam zdjęcia tej rabaty i jeszcze zygzaka wzdłuż domu, żeby było wiadomo jakie rośliny są na stanie.
Iwonko,
Te dwie skrzyneczki z warzywami trudno nazwać uprawą. To raczej zabawa
Moje skrzynie napełniam nieprzerobionym kompostem tak do wysokości 2/3, następnie warstwa przekompostowanego obornika do 5 cm. Resztę wypełniam przrobionym kompostem wymieszanym z ziemią do warzyw (kupuję w workach).
Jesienią po zbiorze warzyw ziemię ze skrzyń wykorzystuję do sadzenia i roślin i kopczykowania róż. Staram się ją wybierać do samego dna, a wiosną napełniam od nowa.
W skrzyniach sadziłam buraczki ćwikłowe, selery, sałatę (mix), sałatę rzymską, rukolę, seler korzeniowy, pietruszkę naciową, cebulę dymkę, rzodkiewkę, cukinię, bazylię. W pierwszym roku wsadziłam parę pomidorów, wyrosły pięknie ale po dłuższych opadach złapały niestety zarazę. Sadziłam też czosnek i paprykę. I jeszcze sieję koper.
Do odmian nie przywiązuję specjalnej uwagi, wszystkie warzywa ładnie mi rosną.
Na pierwszym zdjęciu widać Iwonko jakie warzywa rosną w skrzyni. Rzodkiewkę, sałatę, koper i cebulę uprawiam na wczesny zbiór, później w te miejsca sadzę cukinię pomidory lub paprykę.
Dobrze zrozumiałaś Dorotko
To są zwykłe sosny uszczykiwane od momentu posadzenia. Zawsze robię to wiosną kiedy przyrosty (świeczki) są w fazie ołówka ale nie mają jeszcze zwiniętych igieł. U mnie przypada to w drugiej połowie maja. Świeczki skracam od 1/3 do 3/4, a czasami nawet usuwam je całkowicie. To zależy jaki efekt chcę uzyskać. Trochę żmudny ten zabieg ale dzięki temu sosny są gęściutkie i nie zajmują zbyt dużo miejsca.