Obsadziłem też pechową rabatę i gdy nawet się do tego przyzwyczaiłęm zostałą jesienią w połowie rozebrana przez kanalizacje. Podziękowania za roślinki jankosi, Bogdzi i Ewie
To jest na 100% New Dawn. U Ciebie na zdjęciu robi za płożącą, bo chyba nie bardzo jej się chciało wspinać po paliku?
A masz jeszcze te róże, cośmy kupowały w Rosarium, zamawiałaś wtedy Candelight i My Girl - takie duże, bardzo efektowne odmiany.
Sezon u mnie rozpoczął się w marcu od demontażu ostatniego niepotrzebnego ogrodzenia wewnątrz działki i przygotowaniu największej rabaty w ogrodzie, jak będzie taka chęć wśród oglądających mogę zrobić przegląd tylko bylinowej z każdego miesiąca
Krokusy u mnie zakwitły dosyć późno na początku kwietnia
W kwietniu przerobiłem kawałek rabaty, który okazał się totalnym niewypałem
Wybiera się krótki silny, zielony i niezdrewniały pęd, najlepiej wyrastający z głównej łodygi i odrywa go z piętką. Jak jest długi, to się go skraca od góry. Obrywamy dolne dwie, trzy pary liści, mają zostać od góry najwyżej dwie pary liści. Jak są duże, trzeba je przyciąć nożyczkami do 1/3 powierzchni.
Koniec pędu zanurzyć w ukorzeniaczu, wsadzić do pulchnej ziemi, nakryć słoikiem szklanym i zostawić, pamiętać o podlewaniu. Najlepiej robić to w czerwcu. Zostawić sadzonki pod słoikami na zimę, trzeba je oczywiście pod słoikiem obsypać ziemią, podobnie jak to się robi z różami na zimę.
Przesadzić na miejsce stałe, jesienią, po kolejnym sezonie, bo wtedy będą już dobrze ukorzenione.
To jest mój pierwszy sukces, czyli James Galway, sadzonka od Dzidki. Wyrósł na ponad metr i kwitł trzy razy. Ukorzeniałam go w skrzyni z truskawkami.
A mnie wzruszyły Twoje ciepłe słowa Bądźmy dobrej myśli, że roślinki dzielnie stawiły odpór mrozom.
Mogę Cię nauczyć, jak się szyje spódnicę z koła/ i półkola, to łatwe. Tylko rzeczywiście - kiedy miałabyś je uszyć przy swoich dwóch budrysach?
Najnowsze moje "dzieło". Też bardzo proste.
I z paskiem.
Właścicielka wdzianka jeszcze nie ma wprawy w upinaniu, to pierwsze przymierzenie
Z tego co pamiętam to posadziłam na pewno Alohę - uwielbiam ją ... jest ogromna
kolejna to New Down - tak mi się wydaje, ale niekoniecznie to ona
posadziłam jedna czerwoną pnącą i kilka róż które skończyły by w kompostowniku ale jak zwykle przygarniam wszystkie biedaczki ... nawet nie wiem jakie kolory i co z nich wyrośnie
mam też jedną mocno różową parkową nn i oczywiście kilka krzaków róż pomarszczonych
Bożenka, Izabela w moim wieku już nie ilość a jakość ważniejsza a jakość nie zawsze jest tak rzucająca się w oczy jak ten liliowiec, bo to może być też skromna i niepowtarzalna i jedna na milion
zagubiona na tych wysokościach(fotki robione jedna po drugiej)