Kasiu w nocy trochę przymroziło, teraz też jest -2 dopiero dziś kopczykujemy róże i budleję
jest piękne słońce ale wiatr daje o sobie, wnuki trochę pobiegały ale nosy im pomarzły i poszliśmy do domku, na polu bitwy w ogrodzie został sam gospodarz
poszłam zobaczyć i już po kwiatuszkach,
Lubię takie klimaty, pewnie dlatego, że kojarzą się z babcinym ogródkiem . Mieczyki u innych podziwiam, ale to jesienne wykopywanie mnie nie przekonuje. Mam za to do wykopania trzy karpy dalii.
Trawniczek śliczny . Przy upałach ostatniego lata, utrzymanie go kosztowało na pewno wiele zachodu.
Masz rację... ta trylogia powstała dzięki przyjaciołom.... nie był to do końca monolog
Podziwiam, za wytrwałość... parę razy obiecywałam, że stawiam flachę temu kto przeczyta.. teraz musisz się po tę falchę zgłosić osobiście. Zapraszam serdecznie
I zapraszam do tworzenia kolejnego tomu trylogii...... być może z nowym rokiem będzie nowy wątek.. a teraz gonię po zakupy, bo sylwestrujemy u mnie..a kuchnia to dla mnie wyzwanie gorsze niż cokolwiek innego na świecie..
PS. Rewizytę złożę, ale w spokojniejszym okresie.. a teraz szykujemy się do Nowego Roku.
PS.2 Mój eM zawsze mówi, że nie wie czy w ten dzień ma się cieszyć czy się martwić..
Ja wczoraj kopczykowałam przy ...latarce.. wydzierałam przekompostowaną darń zza jodeł.. wynosiłam w wiaderku do taczki.. i tak 7 pełnych taczek wydłubałam mojej ziemi z odzysku. Wystarczyło na 20 kilka róż. Dołem liście oberwałam by kopców nie robić na liście.. Dziś mam ręce wyciągnięte do ziemi..
Super róże wyglądają z liśćmi i z kopcami.. aż foto zrobiłam..
Takie zabezpieczenie najbardziej mi sie podoba.Ja w tym roku troche sie pospieszyłam ,w przyszłym planuje zredukowac to okrywanie ,zostawie roze i azalie bo beda starsze,mam nadzieje ze dadza rady widze ze zostawiasz weze nawadniajace na zime ,nic sie z nimi nie dzieje?
Twój wątek też mam zaliczony. Bardzo Ci zazdroszczę areału, mimo że zdaję sobie sprawę, ile będziesz miała pracy. Zrozumiałam, że ogród minimalistyczny, to nie jest to, co mi w duszy gra ))))Moje 12,5 ara to jednocześnie dużo, ale mało dla uzyskania wrażenia "ogrodowego oddechu".
O mydleńcu wiem tyle, ile przeczytałam w necie osadziłam go za ogrodzeniem- szybko rośnie, więc może robić za tło. To ten pierwszy badylek
Moje nowe uzależnienie Zaszalałam i posadziłam ich w tym roku 10 sztuk. Sama nie wiem jakim cudem je zmieściłam w ogrodzie.
Tutaj Hortensja Grandiflora:
Od lat obiecuję sobie, że nie będę kupować i sadzić żadnych kwiatów, które trzeba wykopywać na zimę. Niestety jakimś cudem stałam się właścicielką pewnej ilości mieczyków Musiałam więc posadzić je w ogrodzie:
Tej wiosny większość czasu spędziłam na likwidacji starego i zakładaniu nowego trawnika. Gdyby nie konieczność dostosowania jego poziomu do położonej kostki brukowej, nigdy nie zdecydowałabym się na takie przedsięwzięcie Chyba jednak warto było.