Dołączam się, bo ja mam takie miejsce od pd strony (ale nogi w cieniu, bo ogrodzenie rzuca), gdzie już jasminowca sierotę posadziłam, ale obok jeszcze coś takiego własnie jak ta Twoja kalina bym widziała: niewysokie a wspaniałe, spektakularne! Sąsiada przy okazji mi zasłoniłoby (w znaczeniu choć trochę). ..
Nie było mnie kilka dni a tu tyle nowych fot Pięknieje Twój ogród z dnia na dzień, śliczne te fioletowe irysy i kalina mnie zachwyciła no i ten widok z tarasu
Tak, czas azalii i rh się zaczął
Kalina świeżok Grembosiu, jeszcze nie do cięcia. Tylko chciałam wiedzieć czy i kiedy mogę ewentualnie ciachnąć.
Buczki cudne...może będą
Piękne ukwiecone azalie i Rh. Kalina też nieźle już się prezentuje. Ja na razie jeszcze bym jej nie ciachała. Buczki cudne.
Ogród w wiosennej odsłonie pięknie się prezentuje.
Halinko!
Kalina piękna. Te kule są niesamowite.
Zawsze sięnią zachwycam, ale lubią ją mszyce i trzeba mież na nie oko. w tym roku to prawdziwa plaga...
pozdrawiam.
Ta kalina, warta grzechu....zdjęcie nie pokaże tego i nie chcę nudzić obrazami, ale;
wieczorkiem pachnie, koło 21, różnie rośliny pachną
...jest niby pospolita, moja chyba japońska,ale warto,siedzisz i patrzysz i pachnie. tu król, tron., tamaryszek i kalina
Posyp granulek i niestety,,, ręcznie tez o poranku i wieczorem trzeba zbierać, chemia nie załatwi wszystkiego
u mnie piwonie drzewiaste mega mnie zaskakują
biła miała rok temu jeden kwiat, w tym 5
pik-fiolet rok temu 1, w tym 2 ale jeszcze się nie otworzyła, akuratnie ostrożna
szaleje miodownik Blue Royal
ciekawa roslina, droga i za co?...chyba, że kawiaty podobne do obuwnika
a ten duet cieszy
z moich obserwacji, niecięte jaśminowce, żylistki i kalina, nie łapią mszycy..
Mam nadzieję, że moja kalina też będzie mieć duże kule
Grad u mnie nie padał, w ogóle u mnie coś pokropiło zaledwie. A na Siedliskach były np. wielkie kałuże, wiec chyba popadało całkiem ostro.To przez tą gonitwę chmur po niebie: raz jest 25 C, jak słońce wyjdzie i wiatr nie wieje, a za innym razem 13 C, gdy zawieje przy czarnych chmurach. Co za dni!