Sylwia, wysyłam ciepłe myśli i uśmiechy na pocieszenie i wzmocnienie sił . Kasia mądrze napisała. Niektóre rzeczy nie wydają się takie straszne jak się zmieni perspektywę, a nawet te najstraszniejsze musimy przyjąć, bo nic innego nie da się zrobić. W pierwszym odruchu człowiek się buntuje i złości. I pewnie musi przejść ten etap, żeby ruszyć dalej
Mam kilka irysków ale to raczej same stare odmiany, kiedys zamówiłam sporo w internecie na zdjęciach były piekne kolorowe a jakie było moje zdziwienie gdy na wiosne wszystkie zakwitły na granatowo;-(
Hej. W tym roku andrzejki u mnie. Dwa dni sprzatania za mna. Juz spieszę pokazywać co zdobylam.
Ozdoby na ten rok kupowalam we wrzesniu, na likwidacji sklepu. Dzieki temu wyszlo po ok 2 zl za sztukę. Te skandik z masy papierowej lakierowane. Mam 6 szt. Te burgundowe to ciezki gips szkliwione.
wczoraj byl u mnie pierwszy raz w tym sezonie bazant...a potem polecial do sasiada na drzewo, mniej wiecej tej wielkosci co ten klon i siedzial tak blizej czubka i sie darł....smiesznie to wyglądało
Ewcia, Tygrysek nie ma podszerstka czyli takiej mięciutkiej gęstej warstwy futra więc marznie ,
już jest podrapany Zbyszek,tak to stare wojsko ma już 12 lat i wszystkie chwyty dozwolone. Ewa, mówisz i masz, na tych fotkach to jest jej pierwsze kwitnienie. Ewa, wczoraj odwiedziłam góry zima tam jest cudna, w Krakowie pięknie świeci słońce.
taki gość przyleciał do schroniska , przysiadł na rynnie i obserwował.
Kasia współczuję i tym bardziej podziwiam za wsio, ta woda w twoim ogrodzie uświadamia mi , że może być gorzej bo gdyby mi znowu rów wylał to cały dół dużego ogrodu i przydomowy , aż do warsztatu mam w rzece, która wszystko zabiera, a żywiołu nie zatrzymam, z zającami mogę próbować walczyćDzięki za sprowadzenie na ziemię......muszę walczyćI staram się
Siewki żeleźniaka na fotce, to jak się mylę 2014, do gruntu posadziłem w 2013, a prędzej były w pikówkach. Kwiaty pokazały się w tym sezonie.
Hortensja jest w trakcie oznaczania, pozyskana z patyka.
Testuje też taką ciekawostkę, dostałem ja w tym sezonie.
Hydrangea paniculata 'Confetti'
To równiez fotki z 2014r... Tym razem tracę w ciągu 1 roku ogromne świerki - choroba zabiera mi je w ciągu pół roku po opanowaniu drzewa... Tego straciłam na wiosnę...
A tego w lecie (po prawej - jasno żółty)
W ciągu pół roku drzewa żółką i całkowicie opadaja z igiej zamierając...
Cały czas drżę, bo dale nie mam diagnozy, kolejne drzewa mają żółte końcówki , leję litrami chemią bo to duże drzewa i patrze , jak coś o co dbałam tyle lat ginie...
A mimo to wiem że muszę byc twarda - i Ty też, dziś wygląda to tragicznie i chce się wymordować wszystkich w około ale trzeba wziąć na przetrzymanie do jutra... Wiem że dasz rady - nie mamy wyjścia, natura czasem taka jest, a czasem taki rzeczy się pro prostu dzieją by uświadomić nam naszą pozycję.
Walcz Kochana i nigdy się nie poddawaj, padnie jedno - sadz drugie, na przekór losowi! Na udry! I nigdy ni trac nadzieji bo wtedy słowa nic juz nie pomogą!
Trzymam kciuki ! Znam Cię i wiem że Ty dasz sobie radę!
Ewuś ta kolkwicja ma już ok 18 lat. Bardzo ją lubię, ma fajniejszy pokrój niż krzewuszka, choć tę drugą też mam i też jestem z niej zadowolona.
Oto krzewuszka
Wczoraj nie miałam netu, wiec nawet nie byłam u Ciebie i nie wiedziałam co się stało...
Strasznie mi przykro i doskonale wiem co czujesz, ja sama się przekonałam, że zawsze kiedy myślę że złapałam Pana Boga za nogi i lepiej już nie może byc - dostaje takiego strzała od życia że na moment tracę oddech....
Pamiętam jak nie mogłam doczekać się 30-stki - jako nareszcie najpiękniejszego okresu w moim życiu - ustabilizowanym zarówno finansowo jak i rodzinnie... I wtedy na 4 miesiące przed jej ukończeniem dowiedziałam się że moge jej już nie dożyć.... To zdarzenie tak bardzo odcisnęło na mnie piętno, że dziś wiem że w życie nas testuje, rzucając kłody pod nogi - i chocby nie wiem co - musimy te przeszkody zwyciężyć z podniesionym czołem!
A teraz ogrodowo - zobacz - to foty z lipca 2014r. - ogród w pełni zrobiony, dojrzały, wieloletni... Kręgosłup zepsuty, ramiona bolące ale najważniejsze były efekty i świadomość tego że się skończyło....
I wtedy przyszła powódz - nagle, nieoczekiwanie, wystrzeliły studzienki i zalały tylko 2 domy - mój i sąsiada - tylko 2 i to akurat w tym nasz.. Nie chciej wiedzieć co się dzieje z człowiekiem kiedy widzi to...
Małżonek ratował co się dało, bo wszystko zalewane było wodą
Cud że z oczka ryby nie wypłynęły...
Ryczałam patrząc jak mój wysiłek tonie pod wodą, małe tego że ogród, woda zalewała i podmywała naszo świeżo położoną kostkę - która tyle nas kosztowała i ...samochody - w tym jeden niemal całkowicie nowiutenki.... a Ty nie możesz wyjść bo pioruny trzaskają dookoła - ta fotka eMa z kosiarka jest po burzy dopiero! To śą chwile gdzie człowiek czuje jaki jest malutki.
I jak bardzo musi być silny i pełen wiary ze pokona to wszystko bo nie po to się orało by teraz stracić!
Jeszcze 25 dni do Swiat
Najlepsza pora zeby upiec ciasto swiateczne ciasto wypiło juz 250ml kukulki a do swiat wypije jeszcze drugie tyle (przepis pare stron wczesniej)