Jolu, ten rok jakoś optymistycznie leci, mim o upałów sierpniowych.
Może te grzybkowe wypady mnie tak nastroiły? Może stabilizacja wnuczki?
Może to, że udaje mi się pion łapać codziennie i wyglądać chociaż przez okno? A może wszystko razem?
Tak czy inaczej:
Staram się nie kwękać,
widły twardo trzymać w rękach,
kopać, grabić, sadzić tulipany,
to jest żywioł mój kochany!