Na początku zakładania ogrodu posadziłam w nim śmiałki. Dobrze rosły póki nie wystrzeliły w górę krzewy. Rok temu zlikwidowałam poletko z poziomkami i w ich miejsce wsadziłam zabiedzone śmiałki i byliny potrzebujące słońca.
Śmiałki odżyły.
Ten Pink u mnie się nie sieje w ogóle. Po prostu powiększa kępę. Za to Hummelo sieje się bardzo ale bardzo blisko kępy matecznej. Łatwo wypielić albo sobie rozmnożyć. Tyle, że u mnie nie zawsze powtarza cechy. Mam kępy, w których mam trzy kolory kwiatów - dwa odcienie fioletu i róż . Mnie to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.
O, tu widać na brzegu rabaty.
6 lat temu kwitła non stop kiściami kwiatów Bengali. Muszę przesadzić rośnie pod brzoza i opada z sił. Zresztą z tego miejsca 5 szt przesadzam jesienią.
Amarantowa obok malinowa panienka też do przesadzenia.
Pokrzywka brazylijska bardzo dekoracyjna jak ktoś lubi
Róża nn ładna i cudowny zapach, ale łapie plamistość
Obie mamy podobny typ ogrodu. W takich ogrodach rzeczywiście można sobie pozwolić na niespieszność. Niedociągnięcia nie rzucają się tak szybko w oczy.
Ależ Wam się poszczęściło z tym odpoczynkiem od dzieci. Ze szczęścia pewnie nie wiecie, co z tym wolnym czasem zrobić. Chciałoby się wszystko.
Na froncie przeglądam rabaty raz na dwa/trzy miesiące. Szybko idzie. Ewentualnych niedociągnięć nie widać.
Czasem miewam poczucie, że otacza mnie roślinny chaos. Rozmyślam, jak to byłoby gdybym poszła w minimalizm. Takie myśli nachodzą mnie tylko latem. A potem przychodzi jesień i cudownie się wszystko przebarwia. Chęć na minimalizm mija.
Z takim w połowie dorosłym ogrodem jest taki problem, że w stosunkowo krótkim czasie bardzo zmieniają się wysokości roślin i warunki świetlne. To, co świetnie pasowało 2-3 lata temu, przestaje się komponować.
Tu była patelnia. Posadziłam jeżówki, astry, róże, perovskią, floksy, krwiściąg. Patelni już nie ma i trzeba było zmieniać koncepcję.
Teraz zamiera modrzew Kórnik szczepiony na nóżce. To ta największa zielona kula. Ciągle trzeba robić rozkminki, a mnie się już nie zawsze chce.
Posadziłam róże znoszące półcień, ale kiedy one dorosną?
Ta ostatnia opcja jest mi kompletnie nieznana. Jeśli już się mam nudzić, to choć z odrobiną sensu.
Dzisiaj skończyłam podcinanie liści pomidorom. Nawiozłam je. Przy okazji skrzypowe dobroci dostały też cukinie, dynie, ogórki, pory i selery. Rodki nawiozłam siarczanem potasu. Nowe listki już wypuściły. Teraz będą tworzyć pąki kwiatowe.
Troszkę podziobałam na cypelku, podwiązałam róże, ścięłam kwiatostany parzydłom i dzień zleciał.
Po ścięciu przywrotników zrobiło się miejsce na rozrost innych roślin.
Lovelly Fairy i The Fairy szykują się do kwitnienia.