Dzisiaj mnie poniosło...w zupełnie innej części ogrodu, która w tym roku nie miała być w ogóle ruszana....
Jestem sama z córką w domu, mąż w delegacji, powinnam odpoczywać po szpitalu...i jakoś tak, spojrzałam, widzę te 3 marne hortki Kyushu, zarośnięte...Myślę sobie, wygracuję im wokół chociaż, będzie łatwiej podlewać...ale widzę kątem oka w oddali miskanty, stoją i się patrzą co robię...to je też wzięłam
no i wyszło tak....
Chyba trzeba mi schować grackę
Żeby nie było, będę orać dalej i w lewo do świerka i w prawo...co nie co jeszcze mam do wsadzenia...zasypię korą i niech już sobie rośnie na przyszły rok....
W kąciku wypoczynkowym mam donicę betonową 1,20x4,30. Dziś udało mi się ją obsadzić. Pozostało tylko pomalować ścianę i donicę na kolor identyczny jak starożytny baranek na elewacji, tu się nic nie da innego wymyślić.
W donicy rosną powojniki Krakowiak, które wraz z bluszczem stworzą różowo- zieloną ścianę. W nogi poszło 7 rozplenic hameln, 5 jeżówek milkshake, 2 hortensje bobo i 4 szt. persicaria purple fantasy jako roślinka okrywowa, spływająca na boki donicy.
Mnie się podoba a Wam?
1/2 donicy z daleka
Gra w zielone
No, to tak jak i mi się spodobało to połączenie róży i szałwii omszonej.
Ja też tak mam.Na początku z wiosny, to tylko przyjazd na działkę i plewienie. A na odpoczynek to już różnie z czasem bywało.
Ja nie mam kory w różach, także nie mam doświadczenia , czy róże lubią korę czy tez nie .
Szałwia mi rośnie ładnie.Myślę, ją niedługo podzielić i do nowego ogrodu trochę dać.
I Fiona wszędzie już chodzi, jej to najlepiej chyba , duzo przestrzeni,ruchu.
Irenko, kupiłam ją w ubiegłym roku w B., wątpię, żeby się pomylili. Zwłaszcza,że kwitła jak do mnie dotarła. Chociaż w tym roku na pewno późno zaczęła kwitnąć i nie jest tak wysoka jak w ubiegłym roku.
Może to wina aparatu i pory robienia zdjęcia... Tutaj zrobiłam fotkę i chyba dzisiaj bardziej oddaje kolor rzeczywisty...
...z bliska i ciut dalej
Kukliku miły, a ja zaglądam z ukontentowaniem do Twego ogrodu .
Bardzo ciekawie relacjonujesz wizytę w angielskim agrodzie York Gate.
Uśmiałam się z tej palmy i przypomiała mi się moja pierwsza wizyta w East Ruston Old Vicarage. Ogród znałam z opisów a także z programu telewizyjnego.Stwierdziłam,że część ogrodu z egzotycznymu roślinami "zaliczę" szybko i będę się rozkoszować pozostałymi. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Najpierw poszłyśmy z Gabrielą do kawiarni i wypiłyśmy herbatę i w miłym nastroju weszłyśmy do ogrodu i czas przestał istnieć.... chodziłyśmy i podziwiałyśmy kunszt projektantów , byłam zachwycona tą częścią ogrodu przez którą miałam przebiec truchtem, doborem roślin, połączeniami, starymi drzwiami,doniczkami,... dopiero powracający do autokaru uczestnicy wycieczki uzmysłowili,że na zwiedzanie pozostało już tylko pół godziny i wtedy rzeczywiście przebiegłam przez ogród truchtem.
W ubiegłym roku w sierpniu wróciłam do tego ulubionego ogrodu i już spokojnie zwiedziłam cały . I nadal nie mam dość. Chętnie zobaczyłabym go ponownie.
Upały i susza wymęczyły mój ogród, przestałam robić zdjęcia więc dzisiaj będą zdjęcia z ogrodów , które kiedyś zwiedzałam
I jeszcze jeden: podobno "Little Princess"
i teraz
Janie proszę spójrz jak mogę zabezpieczyć te kloniki.
Ile liści od dołu oberwać, żeby założyć na nóżki "getry z gąbki-osłonki"?
Czy mam je na zimę ubrać w jakąś włókninę?
Kiedy to zrobić?
Oto moje maluchy, o których pisałam na początku lata w wątku o klonach palmowych.
Chyba całkiem nieźle przetrwały suszę i upały.
Katsura
teraz
Atropurpurum
teraz