mam nadzieję, póki co wszyscy robią oczy, że to takie wielkie, więc zaczynam łapać małego stresa.
Na tle mojej niewielkiej działki - rzeczywiście jest wielkie.
Nie było mnie w dniu kiedy powstawała konstrukcja, która w założeniu miała być docinana na miejscu, i ewentualnie korygowana. eM wziął na siebie odpowiedzialność za wielkość tarasu - jest zadowolony .
Panowie zostawili mnie na tydzień z niedokończonym tarasem, bo im zabrakło 2 legarów i w ten sposób zostałam z rozgrzebaną robotą na cały tydzień.
Ewo, niestety nie wiem co to za odmiana leszczyny, ma ciemne bordowo-czerwone liście, szczepiona jest na wysokości 1,5 m, a orzeszki były w zeszłym roku, całe 5, ale duże
ja ze zdjęć widziałam tylko tą jedną gałązkę taką zwiędniętą, ze zwiniętymi liśćmi, co jest charakterystyczne dla fytoftorozy
ale przy niej w przekroju gałązki pojawia się brązowy kolor
tutaj wygląda że nie ma brązu
Witajcie, dawno mnie tu nie było, ponad dwa lata. Szkoda że jest tu taki mały ruch w tak pięknym wątku. Chcę powiedzieć Wam że w kanadzie jest bardzo dużo ptaków i bardzo dużo gatunków. W porównaniu do naszego kraju to czuje się jak w ptasim raju. Ptaki podziwiam codziennie, gdyż połowę drogi do pracy pokonuję przez park, gdzie ptaków jest b. duża ilość, harcują i śpiewają. Połowa moich zdjęć jest zrobiona w parku w drodze do domu. Ptaki są tu bardziej kolorowe niż u nas i nie są takie dzikie jak nasze. Ptaków jest też dużo poza parkami ale wolę robić w parku, gdyż jest spokój i ładniejsze otoczenie. W Toronto jest b. dużo zieleni, jest to podobno najbardziej zielone z dużych miast. Wracałem do swojego ostatniego wpisu i bardzo podobały mi się foty Oli. Ola zdradź, czym robisz tak ładne fotki.
Przez trzy lata już mi się nazbierało ptasich fot i chce się nimi podzielić z wami.
Stało sie to czego się obawiałam. Chwasty zwariowały i chcą nas pożreć żywcem. Trawa zarasta wszystko czego zarastać nie powinna. A ja mam juz prawie zero sił do plewienia. Ale sadzenie wychodzi mi troche lepiej. Tak więc przybywa roslin ozdobnych, przybywa chwastów, przybywa trawy. W maju jest pięknie
Nowości:
Na zdjęciu równiez dwie sosny czarne "green tower", kilka floksów szydlastych i jedna skromna niezapominajka
Tutaj trzy drzewa które mają być tłem dla ławki: 2 modrzewie japońskie pendula i 1 buk pospolity Purpurea Pendula
Dwie trzmieliny
Lilak Meyera
I ogromna ja na finiszu
Produkcja skrzyń na warzywa i donic na bluszcze z europalet które zostały nam z płotku
Te prowizorycznie ułozone kamienie zastąpi kiedyś równiutka kostka. Chwilowo musi to wystarczyc.
Dwie magnolie już zasadzone
Donice na bluszcze już zrobione. Donice nie mają dna. W tym miejscu jest tak fatalny grunt do uprawy czegokolwiek (5 cm ziemi i stara droga pod spodem), że jedyny sposób to posadzenie roślin w donicach. Jeśli będa w stanie przebić się korzeniami przez tą drogę to ich szczęscie, jesli nie to będa musiały zadowolić się tym co w donicy.
Metr dalej teren jest już ok, więc posadziłam rząd berberysów na żywopłot i dwie trzmieliny "płonący krzew". Zdjęcie robione w trakcie malowania mebli ogrodowych.
A tutaj już gotowe skrzynie na warzywa. Zapełnią się roślinami w przyszłym roku.
Oliwko.
Jak najbardziej pozostałym wyciągiem z pokrzywy i skrzypu możesz zasilać rośliny na balkonie zarówno doglebowo jak i dolistnie. Jeżeli nie są to rośliny jednoroczne to na pewno będą miały czas na to aby minerałami zawartymi w tych dwóch roślinach odpowiednio się pożywić i wzmocnić strukturę swoich tkanek.
Pozdrawiam.
Wiosenne młode przyrosty po pierwszym oprysku ,,compost tea"
Teren pod gastronomiczny raj dla dzieci czyli maliny, poziomki, agrest, borówki. Jesienią zasialiśmy tam rośliny na nawóz zielony. Teraz na wiosnę planuję zasadzić tylko poziomki. Reszta jesienią. I tuje zasadzone jesienią tylko do połowy ogrodzenia.
A tu nasza strefa ozdobna w wersji początkowej ale już z czarną agrowłókniną.
Nie jestem miła, jestem jędzowata ale lubię ludzi z pasją.
Ludzi, którzy w gonitwie między pracą a domem znajdują jeszcze czas aby upiększyć swój kawałek świata.
Ludzi, którzy przycinają rośliny po ciemku kalecząc ręce, zbierają ślimaki bo w ogrodzie nie można z powodu piesia rozsypać granulek, z ogrodu wielkości chusteczki wyczarować kwietne puzderko albo nie mogą doczekać się weekendu, żeby natyrać się w ogrodzieitd, itd, itd.
Zaczynam i kończę dzień na Ogrodowisku, i dzięki Wam wierzę, że na świecie są jeszcze LUDZIE a nie sami hejterzy.
P.S. Wczoraj cały dzień padało, dziś do południa też a ja właśnie wróciłam z obchodu i znalazłam tylko 11 ślizgaczy
Czyż życie nie jest piękne