Ogródek Iwony
11:44, 17 maj 2015
Juzia, u dziewczyn i u Mirki, czytałam, żeby wsadzić najlepiej prosto do ziemi, wsadzić tak dwie trzecie, a na wierzchu zostawić jedno, dwa oczka, posadzić w cieniu, podlewać i zapomnieć o nich w sensie, żeby ich nie ruszać, aż będą silne, czyli co najmniej do jesieni, albo do wiosny następnego roku. Ja posadziłam w ogrodzie od strony południowej, ale zaraz za żywopłotem, który daje cień i zacisze. Najtrudniej miałam z pierwszymi patykami, które przywiozłam do ogrodu bardzo wcześnie, bo tak mi jedna pani dała ze swojego ogrodu, której nawet nie znałam, ale zagadałam, bo jesienią u niej widziałam sporo hortensji. Dostałam wtedy po 5 patyków z kilku odmian, także Annabel, ale zanim dojechałam z nimi do domu, to już nie pamiętałam, które patyki od których hortensji były. Ziemia byłą zmarznięta, więc te pierwsze wsadziłam do ziemi z worka do dużych donic i zostawiłam w garażu na miesiąc, aż pogoda był w miarę normalna.
Te bujnęły się najszybciej. Chyba nie wszystkie. (proszę nie patrzeć na zielsko, pielenie po niedzieli
Potem już dołowałam do ziemi, nawet o ukorzeniaczu zapomniałam. Faktycznie Vanilki od Any najlepiej ukorzenione, a limki słabe, raczej wcale. Potwierdzam twoje doświadczenia.