Bogdziu, wiosna to czarodziejka, ja tylko jestem jej sługą, trudne warunki glebowe staram się wzbogacać naturalnie i wiesz dzięki Tobie zostawiłam u mnie dwa rododendrony, i nawet mi zakwitną, potrzebują jeszcze trochę nawozu i trochę żelaza, bo liście nie całkiem zielone i widać oznaki chlorozy, efekt to twoja wiedza i doświadczenie, jeden rozchyla już pąki
Dziś posadziłam na miejscu docelowym swoją, a właściwie swoje hortki Bobo - dwie wyhodowane z zeszłorocznych odkładów, a jedna z patyczka. Wylądowały wszystkie razem . Ależ radocha .
A to hosty z mojej hodowli. Nie do wiary jak te maleństwa rosną, w oczach dosłownie. To dopiero niespodzianka
A tu dla porównania maluśkie, tegoroczne hosty "Dance with me". Ale te "duże" były takiej samej wielkości gdy w sierpniu zeszłego roku sadziłam je w ogródku
Reniu, no właśnie nie wiem... Na dachu posadziłam jałowce Wiltoni, bo ich jestem pewna.
Po pónocnej stronie rosną niezapominajki z poprociami, marzą mi się tam też naparstnice. A obok drzwi po pustakach pnie się hortensja. Nie mam dobrej fotki, tego miejsca, ale może nadrobię jak przestanie padać.
Od południowej strony jest wersja tymczasowa, że tak powiem
Zostały jałowce (które najprawdopodobniej trafią na tył piwniczki), dosadziłam rozplenice giganta, którą dostałam od Aliny z dwiema mniejszymi kepami po bokach, a między tym jeżówki, które w ubiegłym roku siałam z nasion.
Alina mówiła, że musi mieć duuużo miejsca, więc ma.
Na razie niewiele widać. Przy drzwiach, pustakach posadziłam dwa krzaczki róży Sally Holmes, którą chce prowadzić jak pnącą. Róże sadziłam wiosną, wiec ciężko ruszają...
Kilka dni temu zrobiłam obwódkę z kostrzewy sinej i bodziszka.
Ale myślę, że docelowo będą dążyć do zrobienia obwódki z żurawek jak na rabacie obok.
Jakoś na razie nie czuję tej południowej strony piwniczki. Muszę dojrzeć....