Dziekuję Marga
niestety trudna decyzja została podjęta i piesek wędruje do znajomych na wieś na podwórko
Niestety skoczył na moją córkę 4-latkę i chciał się bawić, ona się przewróciła i bardzo się go boi, skończyło się na płaczu. A pies jest od niej większy a przecież jeszcze urośnie.
Poza tym niestety nigdy nie planowaliśmy psa na działce i pod siatką wokoło nie mamy betonów i już raz nam uciekł - boję się, że gdy będziemy w pracy zrobi komuś krzywdę, albo spowoduje wypadek.
Poza tym nie jest z nami od początku i nie znamy go, a jak patrzę gdy bawi się z dzieciakami, to ma tak wielkie zęby, że rękę odgyzłby od razu - no niestety nie chował się z nami od małego.
Stąd ta decyzja - nie wspominając o kocie, który od soboty siedzi w domu, choć na codzień bryka po działce. Kotek jest z nami już dwa lata i jest wielką pociechą - rano wypuszczam go z kotowni i od razu biegnie do synka do pokoju, skacze na łózko i mruczy, żeby go drapać - słodziak
Dla mnie piesek jest bardzo miły i przywiązuje się, kładzie mi łapę na kolanie, gdy plewię i nawet kładzie się, aby go drapać po brzuchu, ale gdy widzę jego zębiska mam pewne obawy - nigdy nie miałam psa w domu.
Raczej jest kociarą
Płaczu było troszkę szczególnie synek, ale rozmawialiśmy o tej decyzji i jest mądrym chłopcem więc zrozumiał, że chodzi o nasze bezpiczeństwo.
Na razie pozostanie z nami kotek a w przyszłości pomyślimy o piesku od małego wychowywanym.
Do znajomych do których pójdzie nie będzie mu się działa krzywda i będziemy go odwiedzać
nasz wesołek Szopen (a właściwie Szopenica):