Po uczcie duchowej przyszła pora, żeby zadbać o nasze żołądki
Szef Kuchni polecał przepyszne przysmaki z grilla
oraz serwował pyszności z kociołka…
…jakby ktoś był jeszcze głodny to kolejny kociołek już „dochodził”
A po posiłku „wolna amerykanka” czyli każdy ukopuje sobie to co chce…
Krysi (Krys) spodobał się między innymi barwinek…
…a Carola (popcorn) wypatrzyła sobie małego świerka Conicę
Kasiu, dziękuję za wspaniałą gościnę. To był niezapomniany dzień: Twój cudowny ogród, wyśmienite „żarełko” i atmosfera po prostu sielankowo-magiczna...jak to się mówi...sielsko - czarodziejsko. Jesteś SUPER kobitka, a twój M…szkoda słów…tacy faceci nie istnieją…wyginęli w czasach prehistorycznych….
Przesyłam ogromne buziaki!!!
PS. "nie" dziękuję za hostę...oczywiście Ty nic nie wiesz...nic nie widziałaś...przecież jak Carola uskuteczniała "zabór mienia" to stałaś tyłem....