Tak ziemie mialy paskudną...i byly w niez zakopane jakies 7 cm powyzej korzeni....olazaly sie przez to 7 cm wyzsze i bardziej jajowate
A przerwe po lewej zawdzieczam kasi katix..bedzie tam miejsce na drewno
Ha, ha, ha.... takich to ja co roku się pozbywam w setkach Ale najbardziej je lubię ze wszystkich
Wczoraj takie dałam znajomym i mówię, że to urośnie takie duże wiec nie za gęsto to sadzić i że kwitnie od lipca do października.. i się zdiwili, że takie popierdułki malutkie będą do lipca takie wielkie
Zakupy typowo ogrodowiskowe... po kilkadziesiąt sztuk
Żagwin na murkach będzie bosko wyglądał
Nie Kasiu, absolutnie nie.
Jasno widać jak na dłoni, że słońce zbliża się miarowymi krokami do zwrotnika Raka.
Znaczy się wynika z Twojego rysunku, że niedługo będzie ciepło i na dobre będziemy mogli już wyjść do ogrodów.
To mi sie .....lubi ,),! Ty masz te kulki ikei jakies wieksze chyba hihihi ja juz tez moje zasadziłam , zdrowe sa uf to najwazniejsze ale ziemie mialy fatalna. Zaluje , ze wiecej ich nie kupiłam bo takie dorodne egzemplarze bez niespodzianek jak w zeszlym roku dziewczyny miały.
Lubie to ! Bosko sie tworzy a ta przerwa po lewej to co tam planujesz?
niezapominajko.
Ja swojego podejścia do ogrodów i do ogrodnictwa nie określam żadnym przymiotnikiem.
Nie jestem też żadnym nawiedzonym ekologiem, zagorzałym permakulturowcem czy ortodoksyjnym czcicielem innego nurtu związanego z przyrodą.
Nie! Jestem pośród Was zwykłym ogrodnikiem amatorem kierującym się właśnie wspomnianym przez Ciebie rozsądkiem, patrzącym jedynie na wszystko co mnie otacza okiem ,,Matki Natury". Wiem, że w tym wszystkim co robię wraz ze swoimi przyjaciółmi, którzy również mają od lat piękne i zdrowe ogrody niezbędna jest podstawowa wiedza odnosząca się do gleboznawstwa, mikrobiologii i fizjologii roślin. Bez tego nie da się zrozumieć potrzeb otaczającego nas świata. W naszym przypadku, potrzeb naszego ogrodu który wpisany jest w charakterystyczny dla danego regionu ekosystem.
Ja o przygotowywanych przez Parlament Europejski nowych rozporządzeniach dotyczących zmian w zakresie stosowania ŚOR piszę już bodajże od dwóch lat. W trosce o dobro naszych ogrodów namawiałem i zachęcałem inne osoby aby stopniowo przechodziły z uprawiania ich metodami konwencjonalnymi na metody niekonwencjonalne. Wcześniej wiedziałem jakie te zmiany mogą nieść za sobą zagrożenia dla naszych przydomowych ogrodów i działek ROD. Przecieram z innymi ścieżki, wskazuję tropy dojścia do celu, ale nie zamierzam nikogo prowadzić po tych bezdrożach za rączkę. Idąc na łatwiznę i tłumacząc się brakiem czasu co przy posiadaniu własnego ogrodu wydaje mi się rzeczą śmieszną, przez lata stosowania sztucznych nawozów i chemicznych oprysków zniszczyliśmy naturalny ekosystem własnych ogrodów. Układ immunologiczny rosnących w ogrodach roślin przypomina najczęściej wrak samolotu, a sieć współpracujących z nimi mikroorganizmów glebowych (symbioza) odpierających w dużym stopniu atak zabójczych patogenów, została przez nieumyślność porwana na strzępki. Patrząc na kondycję roślin w naszych ogrodach, która w dalszym ciągu będzie ulegała pogorszeniu, samo wyciągnięcie chusteczki nie za wiele nam pomoże. Chcąc przywrócić w miarę stabilną równowagę biologiczną w naszych ogrodach która przywróci wigor i zdrowy wygląd naszym roślinom czeka nas ciężka i wymagająca upływu czasu praca. Stosując niekonwencjonalne metody przy pielęgnacji ogrodu nie da się w żaden sposób ochronić naszych roślin przed chorobami oraz szkodliwymi owadami w krótkim czasie tak, jak to bywa w przypadku zastosowania środków chemicznych. W tym przypadku o naszym powodzeniu nie decyduje jedna zaaplikowana toksyczna substancja czynna, czy też wykonanie jednego kasacyjnego oprysku, tylko zespół działań wpływających niekorzystnie na metabolizm, czyli na życie organizmów które mogłyby w jakikolwiek sposób zagrażać naszym roślinom. Dopiero trwale zamykając wszystkie ogniwa w łańcuchu pokarmowym którym to otoczony jest nasz ogród będziemy mogli być w niedalekiej przyszłości z siebie dumni.
Czy ktoś z nas chciałby mieszkać obok cuchnących ścieków?
A tuż obok autostrady lub lotniska?
Pod liniami energetycznymi wysokiego napięcia?
W okolicach zamieszkanych przez opryszków i drobnych złodziejaszków?
Tuż przy IXX wiecznej tamie lub na terenie zalewowym?
W miejscu całkowicie pozbawionym infrastruktury?
Tak samo jak my myślą patogenne grzyby, bakterie i szkodliwe owady.
W każdym ogrodzie szukają łatwych miejsc do zasiedlenia, pobierania pokarmu oraz rozmnażania. Takich miejsc w których byłoby im dobrze i bezpiecznie żyć.
Naszym celem jest to, aby przez swoje niekonwencjonalne działania, wykonując odpowiednie prace agrotechniczne oraz stosując wybrane biopreparaty zakłócić złoczyńcom przynajmniej jedną z funkcji ich metabolizmu. Żaden szkodnik nie będzie się pchał do ogrodu w którym jest mu źle lub niewygodnie. Podstawowe funkcje życia i metabolizmu które możemy sparaliżować lub nawet całkowicie wykluczyć ich działanie to:
-przemieszczanie się w glebie lub na roślinach.
-pobieranie pokarmu.
-zakłócenie zmysłu węchu i/lub smaku.
-trawienie pokarmu
-wydzielanie enzymów
-oddychanie
-zachwianie zmysłu równowagi lub orientacji w terenie.
-rozmnażanie
-wylęg lub składanie jaj
-przepoczwarzanie lub przybieranie innych form rozwoju.
-odpowiednie do życia pH środowiska
-zmiana DNA
Jak widać możliwości jest wiele a i tak to nie wszystkie które mogą mieć wpływ na to, czy co jakiś czas będziemy się rozstawać ze swoimi roślinami, czy też cieszyć się ich pięknym i zdrowym wyglądem.
Tyle tytułem wstępu do świata ogrodów w których nie stosuje się szkodliwych dla zdrowia, a czasem też zagrażających życiu chemicznych środków ochrony roślin i sztucznych nawozów.
Ten osobnik rośnie u mnie 5lat. W tym roku lekko przycielam dolne gałęzie i lekko podsypalam nawozem do iglakow. Polalan od razu oczywiście. A on niewdzieczny zrobił żółte igły. Atakuje go cos? Czym łac? Pomozcie proszę, dziękuje. Dodam, ze najgorzej wygląda i robi się łysy od zacienionej strony.
Małgoś.
Trafne spostrzeżenie które powinno dać niejednemu amatorowi ogrodnictwa sporo do myślenia. Ja od sześciu lat nie nawożę swoich roślin nawozami mineralnymi ani nie wykonuję żadnych oprysków środkami chemicznymi. W ten sposób przestałem niszczyć glebę i narażać niepotrzebnie rośliny na wszelkie choroby. Oddaję naturze tylko to, co sama spłodziła. Teraz wiem sam po sobie, że całe zło które dotyka nasze ogrody jest w głównej mierze spowodowane przez nieodpowiedzialną często wręcz bezmyślną ingerencję człowieka w przyrodę.
Bluszcz na siatce jest ok ale powoli rośnie (mówimy o hedera) a czy zamiast krzewów nie chciałabyś posadzić szpaleru z żywotników? Nie musi to być wysoki płot i gęsty Możesz zrobić z nich takie np. metrowe ekrany na szerokość sadząc po trzy blisko siebie i prowadzić do 3 metrów na wysokość Zabieg powtórzyć w prostej linii z uwzględnieniem przerw miedzy poszczególnymi ekranami Mówię o czymś takim Musisz użyć wyobraźni
Jona, Anabuko - bardzo Wam dziękuję za odwiedziny
Ogródek nie jest mały, w szczególności jak na warszawskie ogródki przy mieszkaniach w bloku, ale niestety dużym utrudnieniem jest mała warstwa ziemi, ze względu na garaż.
Wrzucam jeszcze kilka aktualnych zdjęć:
Aniu, Ewuniu, ruszą paprocie i u Was . Takie porównania nie mają większego sensu, bo cieplejsze miejsce może powodować, że roślinka szybciej się rozwija.
Dla przykładu: większość moich róż ma pojedyncze listki i wygląda tak:
Ale róże rosnące przed ogrodzeniem, od południowej strony, na tle murku wyglądają tak: