Pierwsza sprawa: termin "Hoduję" oznacza że tworzysz nową odmianę fasoli? Czy tak? Bo "hodowanie" (hodowla) to zupełnie co innego niż termin "uprawa".
A więc hodujesz, czy uprawiasz?
Pytanie 1 : w jakim celu masz fasolę w domu, zamierzasz ją potem wsadzić do warzywnika, czy zamierzasz mieć ją cały czas w domu?
Wnioski: fasola potrzebuje gruntu (podłoża) i słońca, a nie trzymania w domu. Kiedyś robiło się takie doświadczenia w szkole na biologii, że na gazie w wodzie kładło się nasiono fasoli i trzymało aż zakwitnie, często woda aż zaśmiardła. Masakra to była.
I teraz obwarowanie się czujnikami zakupionymi w w dodatku i mierzenie wilgotności powietrza i temperatury jakby to były storczyki czy co innego... moim zdaniem to nierozsądne. Słońca jej potrzeba, ciepła i wody. Posadź w gruncie w maju i daj spokój z czujnikami, chyba że mieszkasz na którymś tam piętrze z balkonem to wtedy uprawiaj na balkonie. W domu na żadne plony nie licz, bo musiałbyś oświetlenie dla roślin zakładać.
Nie rozumiem tego rodzaju działań. Przybliż mi powody, abym mogła zrozumieć dlaczego tak robisz?
Powinnaś je przyciąć na wiosnę, nie dlatego że nie kwitły, tylko dlatego że mają kwitnąć, a kwitną na pędach tegorocznych, więc jeśli je wypuszczą po cięciu - powinny kwitnąć.
Pytanie? dlaczego nie kwitły w zeszłym roku? MOże ziemia była bardzo uboga, a może miały zbyt dużo cienia? Mimo wszystko potrzebują jednak trochę słońca nie głęboki cień na pewno.
Nie, bo to będzie wyglądało okropnie, porośnie na tym mech a szmata się powyrywa i będzie tak sterczało. Nie kładź tego w ogóle. Zamiast tego kup korę i wyściółkuj jak należy.
Przy szklarni, jak w zeszłym roku - bukszpanowo. W zielonych donicach tulipany czarne, burgundowe i nie wiem jakie, zapomniałam, ale etykietki są, to przeczytam
W marcu kupiłam trzykolorowe prymulki, dostały szarej pleśni. PO przycięciu chorych liści i kwiatów nieco odżyły. Wczoraj była poprawka czyszczenia i podzieliłam je kolorami. ŻÓłte i białe wsadziłam na rabatę wczesnowiosenną a różowe do doniczek
A to wspomniana Primula denticulata i jej 3 sezon w doniczce. Na dole pełne białe ciemierniki
Uruchomiłam dekoracje na froncie szklarni i to mi zajęło pół dnia. Jestem tam sama, samiusieńka, dobrze że mam wózek dwukółek, inaczej ta praca byłaby niemożliwa
A tak, ogród daje wytchnienie, ja się wyciszam jak najbardziej, tam się zupełnie inaczej żyje. Marzę o tym, żeby już nic innego nie robić tylko tam siedzieć.
I ryć w ziemi. Wczoraj natargałam się donic z bukszpanami pod szklarnię, ustawiłam jak ma być i jestem po prostu... szczęśliwa.
Oczywiście pierwsze były róże od Austina, musiałam je mieć z oryginalnego źródła. Wtedy zaczęliśmy jeździć z wielkimi walizkami i przywiozłam 25 róż w jednej walizie. Ziemię trochę usunęliśmy, a patent zawijania roślin wymyślił Witek. Nawet żaden kwiat nie spadł.
Miałam wtedy jeszcze taras piaskowy i tam stały te róże w donicach z terakoty
Ja mam jeszcze biały, o dziwo 3 lata i w niewielkiej donicy. Może one wymarzają bardziej niż że giną.. bo zimuję je w namiocie i tutaj mają wyższą temp. Myślę że to jest klucz...