Olu to znaczy, że ja nie żyję w realu? Od sześciu lat nie stosuję w swoim ogródku żadnych chemicznych oprysków, nie nawożę roślin sztucznymi nawozami, a pomimo tego z roku na rok wszystko jest coraz zdrowsze. Nie tylko to, że róże mi nie chorują. Rzadko się zdarza żeby jakakolwiek inna roślina była narażona na patogeny. Ja roślin nie leczę z chorób, ja tylko zapobiegam aby te choroby się nie pojawiały w świecie roślin i gleby.`
Taki na przykład kapryśny Chopin u mnie rośnie zdrowo jak rydz. Bez żadnych plamek, poobgryzanych czy żółknących liści.
Pozostałych roślin też nie niszczę chemią. O zdrowy ich wygląd dbają pożyteczne mikroorganizmy i grzyby mikoryzowe które żyją w symbiozie z ich korzeniami.
Żebyś miała porównanie to pokażę Ci parę swoich roślin abyś mogła sama ocenić czy coś im brakuje. Tym sposobem zachęcam Ciebie i Twoich gości do odchodzenia od ,,chemicznych ogrodów".
Zebrinus kwitnie po raz pierwszy w życiu, ma kilka latek, ale do tego przyczyniła się głównie łagodna zima. Zazwyczaj pąki zimujące w gruncie, położone wysoko przemarzają, a on musi wypuszczać z tych uśpionych położonych głęboko w ziemi, tym samym startuje później i nie ma czasu zakwitnąć. Ten rok był wyjątkowy. Muszę chwilowo uciekać ...
Witam wszystkich zaglądających. W ogrodzie trwa przesadzanie na rabatach ... wiele roślin okazało się olbrzymami, choćby jeżówki od Ani, są piękne , ale musowo trzeba zmienić im miejsce. Żurawki przeniesione zostały pod drzewa, na ich tyle posadzę smotrawy, pióropuszniki strusie oraz czosnek niedźwiedzi. W kilku miejscach pozbywam się bylin i zamiast siać trawę, dosadzam niską, płożącą irgą własnej produkcji.
Zdjęcia cudne!
Najbardziej podoba mi się to połączenie jeżówek z trawkami.A werbena u Ciebie wygląda tak naturalnie...
Oj chyba będę kopiowała u siebie w ogrodzie
Wilczomlecz chce kwitnąć
Nerine otwiera pąki
i pełno różanych pąków chcących pokazać kwiaty, tylko żeby zdążyły
de Mayo
Old Port
Moulineux
Papageno
Briosa
Baronin zu Guttenberg i wiele innych