W rogu może być miłorząb odmiany "Pendula" na wysokim kiju, kulista wiśnia Umbraculifera. Możliwości jest bardzo wiele, ale ja najbardziej lubię właśnie te drzewa.
Nie martwcie się powojnikami, czasem z ziemi wyłażą, aż bucha
A ja prosiłam, żeby wykopał , bo nic nie będzie Teraz żałuję jak to czytam ...
Podziwiałam kwiatki widzę, ze Twoje irysy syberyjskie wyprzedziły moje o kilka dni. Ale po tych zimnych nocach moje pewnie nadgonią.
U mnie za oknem tylko +3, więc takie "gorące" zdjęcia się przydały
Koszt nawadniania zależy od stopnia skomplikowania trawnika i rabat, no i przede wszystkim od powierzchni ogrodu. Trawnik podlewa się zraszaczami wynurzalnymi, a rabaty linią kroplującą.
Jeśli wymiary trawnika są takie że pasują duże zraszacze, to daje sie ich mniej i jest dobrze.
A jak wymiary są takie nieciekawe, to trzeba dać dużo zraszaczy o małym zasięgu i wtedy robi się drożej.
Ważne jest też czy rurociąg robi się na wcisk czy skręcane (my robimy skręcane - wciskowe puszczają.
Ważne, jaĸą zastosujesz linię kroplującą. Powinna być z kompensacją ciśnienia.
Ważne ile sekcji ma system- więcej sekcji - większy i droższy sterownik, więcej elektrozaworów.
Ważny jest czujnik deszczu - odłączy system jak popada deszcz (odpowiednia ilość).
Ale także najważniejsze jest żeby zrobić system zgodnie ze sztuką, a nie namiastkę np. zamiast 25 zraszczy (przykładowo) dajesz 5 bo jakoś to bedzie i podleje
Nic bardziej mylnego, błędy wyjdą w czasie suchej pogody, gdy pokażą się tzw. "martwe pola", czyli uschnięty trawnik, a nie o to chodzi w podlewaniu automatycznym, żebyś musiała dolewać ogród.
Niby masz podlewanie, ale nie podlewa. Czyli wydałaś mniejsze pieniądze, ale nie masz systemu.
System nawadniający powinien być zaprojektowany przez osobę z uprawnieniami do projektowania. Czasem domorosły ogrodnik projektuje (jakie projektuje, robi) na swój rozum, ale niewiele to ma wspólnego z dobrym nawadnianiem.
Moja upiekła, bo przyjeżdża do mnie we wtorek, jedziemy do lekarza, więc zamiast podrózy PKSem pojechał pasztet jak panisko
Biedny nie wie,że zaraz go zjecie,ale chociaż przejechał się jak pan ))))))))))))))))))))))))))))
Szkoda,że nie do mojego gardła ))))))))))))))))))))))))))))
Danusiu poczytalam o opuchlaku i tak się zastanawiam jeśli nie widać larwy czy to coś znaczy?
i czy jeden opuchlaku którego widziałam to przypadek- gość czy już problem?
nie wiem czy von na niego u mnie dostanę. jutro pojadę do sklepu.
Nawet jeden opuchlak to już problem, bo może złożyć sporo jaj.
Teraz występuje faza poczwarki i zamiana w osobniki dorosłe, a Larvanen działa na larwy, których już nie ma. Więc ten środek odpada teraz.
Danusiu poczytalam o opuchlaku i tak się zastanawiam jeśli nie widać larwy czy to coś znaczy?
i czy jeden opuchlaku którego widziałam to przypadek- gość czy już problem?
nie wiem czy von na niego u mnie dostanę. jutro pojadę do sklepu.
Nawet jeden opuchlak to już problem, bo może złożyć sporo jaj.
Teraz występuje faza poczwarki i zamiana w osobniki dorosłe, a Larvanen działa na larwy, których już nie ma. Więc ten środek odpada teraz.
Danusiu poczytalam o opuchlaku i tak się zastanawiam jeśli nie widać larwy czy to coś znaczy?
i czy jeden opuchlaku którego widziałam to przypadek- gość czy już problem?
nie wiem czy von na niego u mnie dostanę. jutro pojadę do sklepu.
Nawet jeden opuchlak to już problem, bo może złożyć sporo jaj.
Teraz występuje faza poczwarki i zamiana w osobniki dorosłe, a Larvanen działa na larwy, których już nie ma. Więc ten środek odpada teraz.
Wybacz, że pytam w Twoim wątku-ale zależy mi na szybkiej odpowiedzi.
Wyczytałam w wątku o runiance japońskiej:
"A ja przeczytałam gdzieś na angielskiej stronie, że trzeba co jakiś czas przyciąć po ziemi i mam taki zamiar, tylko boję się, że nie zarośnie do święta róż, ale raz kozie... "
Napisz proszę czy warto ją przycinać i czy z odciętych wierzchołków uda mi się ukorzenić sadzonkę?
Jak najbardziej, zauważyłam, że tu gdzie skosiłam np. kosiarką odbija i się zagęszcza.
Sadzonki łatwo się ukorzeniają tylko trzeba podlewać.
Postanowiliśmy jednak dokonać rewolucji i rozebrać placyk z kostki. Chcemy ułożyć taras, podest w tej części, gdzie słonca mamy najwięcej czyli w prawym rogu. Opracowała już projekt i poprosiłam o pomoc ogrodnika, żeby to wszystko ogarnął. Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii o ile ktoś tu jeszcze zagląda. Bo przecież z forum jak z ogrodem. Jak nie siejesz to nie zbierasz.
Może zmienić kształt trawnika ?
Te 4 kulki z bukszpanu zie wyglądają najlepiej. Jeśli rozmieszczasz je nieregularnie to nieparzysta liczba, ale mnie by tu pasowało posadzenie ich "pod sznuerek " i wtedy parzysta liczba w zależności ile ich tam się zmieści.
Witaj Danusiu
Dzięki za odpowiedź. Właśnie teraz zajmuję się planowaniem nasadzeń chociaż do konkretnego sadzenia jeszcze trochę czasu upłynie.
Mam pytania:
1. bukszpany "pod sznurek" czyli kulka obok kulki podsadzone innymi roślinkami. Jestem zafascynowana Twoimi realizacjami więc runianka i wsadzone cebulowe. Tak chyba mogłoby być. Podobają mi sie też te wszystkie śliczne małe trawki u Ciebie np konwalnik. Nawierzchnia (czyli ścieżka) będzie z płyt chodnikowych i szarych kostek granitowych- czyli szarość- więc ładnie zagrają wszytkie roślinki o kolorowych listkach.
2. Nad wodą ( szerokość tego korytka to 80 cm) Graccilimus( dobrze, że jest Google) ale chciłabym też hortensje i jeszcze coś kwitnącego.
3. Ten taras ma być do samego muru i nie mogę za nic przekonać M. żeby zostawił przerwę na rośliny. Więc może zamiast miskantów wysokich coś w donicach.
4. Zioła w formie szachownicy- rewelacja. Chcę wymurować dla nich lekkie podwyższenie z dużej kostki granitowej. Żeby była szachownica to chyba trzeba zrobić obwódki z bukszpanu?
5. Co to jest Hakone? Danusiu nie będę ukrywać, że nasza sikaweczka będzie według Twojego pomysłu z Twojego ogrodu. Tylko kształt podłużny i za nią lustro. Czyli przed lustrem wody powierzchnia kostek zanurzonych w wodzie do połowy.
6. Katalpy po prostu mam. Są posadzone przed naszą firmą w dużych murowanych donicach. Na zimę je opatuliliśmy, ale już wiem, że to był zły wybór. Wiatry, mrozy i wilgotność, katalpy jak chochoły zamiast zdobić szpeciły całą zimę. Jak zmarzły to problem się rozwiązał tylko kasy szkoda.
Dzięki za pomoc i cierpliwie czekam na odpowiedź. Może ktoś jeszcze wpadnie na fajne pomysły.
Wzorem innych forumowiczów założyłam zeszycik i wszystkie pomysły skrzętnie notuję.