Z moich licznych podróży ogrodniczych zachował mi się zachwyt niebiesko kwitnących hortensji w przydomowych ogródkach. Zachodziłam, prosiłam, dostałam kilka pędów Pięć lat i oto:
Te nazywam wołyńskimi, bo rosły na pograniczu i możliwe, że mogą pochodzić stamtąd.
To tylko kilkanaście kilometrów, dzielących tu i tam.
Mam jeszcze jedną niebieską kilkunastoletnią hortkę od kolekcjonera z Końskowoli. Mówił, że przywiózł ją z Francji i, że kwitnie na jednorocznych pędach. Nie kwitnie na jednorocznych, ale niebieszczy się cudnie!
Hortensje z pędów od Mirki, zachwyciły mnie i chciałam mieć je w swoim ogrodzie. Nazywam je pomorskimi, podobnie określa je Mirka, tutejsze/tamtejsze, stare odmiany. Dla mnie to wystarczający powód aby otoczyć je atencją. Krzewy mają pięć lat i chyba tylko dzięki łagodniejszym zimom tak ładnie zakwitły.
Może i jedyna, ale jaka piękna, pełne kwiaty.
Kukliki masz cudne, pięknie rosną. Też bardzo je chwalę, mam kilka i potwierdzam,
że to świetne rośliny, zdrowo rosną, uroczo kwitną, nie są wymagające.
Jolu znalazłam zdjęcie z pażdziernika 23 roku, na tle bergenii, więc widać rząd wielkości.
Alusiu dziękuję za tyle zachwytów, ego poczuło się dobrze
Cały czas tłoczy kwiatki liliowiec od Ewy i Sylwii, a już dawno zanikły pomarańczowe klasyczne, nie ma to jak "dane" rośliny, te trzymają się najlepiej. Aparat przekłąmuje kolor, oba mają odcień wiśniowo - czerwony, ładny, intensywny:
Wiesiołek okazały, różowy też się wziął za rozrost