Czas leci, pogoda piękna, praca wre. Oznaką zmian w ogrodzie są pierwsze kanciki, wyżwirowana niewielka rabata z przesadzoną i ostrzyżoną kostrzewą siną i przypalone plecy. Główna rabata żwirowa, dzięki podarunkowi kolegi wzbogaciła się o obrzeże - podoba mi się, ponieważ sam kamień wydawał mi się zbyt uporządkowany, a stemple sosnowe nadały mu pożądany przeze mnie lekko rustykalny wygląd. Postaram się wkleić wieczorem aktualne zdjęcia, nie zawsze mam dostęp do aparatu

, a z komórki to nie to.
Dla Modrej Sowy zdjęcie hortensji annabele, sprzed 2-3 tyg. Aktualnie już mają zawiązki kwiatów. Kępy zostały wyhodowane z 3-5 patyków z korzonkami z ogrodu mamy - mają 4 lata, ale były już dzielone.
Nowe fotki wieczorem.
Sporym utrapieniem w tym sezonie jest mszyca. Psikałam już na przędziora i grzyba, ale jak widać niedokładnie, bo ominęłam wiciokrzew i jaśminowce, mszyce ucztują w najlepsze. Do tego wiatr, który utrudnia zabiegi mniej lub bardziej ekologicznym opryskiem.