Nie dawałam nic specjalnego pod iglaki, ale były podsypywane trochę korą, po drugie same gubią przecież igły, a rosły tam parę lat. To były cyprysiki, które były zbyt wrażliwe na nasz klimat i tak powoli sobie obumierały, raz jeden raz drugi, po trochu zaczęły straszyć, więc poszły precz. Ale muszę jeszcze się upewnić, że to to miejsce.
A jak rozpoznać, że to grzyb? Zaglądniesz w tygodniu? Postaram się wykopać w poniedziałek. Najpierw tą nieżywą i może jeszcze którąś słąbą. Obfocę i wstawię zdj.
Dziękuję za wsparcie. Buźka.
A masz w podzięce