Dziękuje Aniu, za odwiedziny i za piękną paletę barw jesiennych liści. Pogoda jest bajecznie piękna i jak dla mnie to niech tak będzie do wiosny Kolorowe liście Aniu bardzo lubie ale ten nadmiar lisci u mnie juz nie za bardzo. W czwartek wszystko wygrabiłam a wczoraj jak zobaczyłam tą ilość lisci rozwianych po całm ogrodzie to załamka. Dwie godziny mi zajęło grabienie i dzis mam na nowo i to nie moje liscie. Fajnie , ze zrobilas sobie wrzosowisko bo to piekna ozdoba ogrodu. Pozdrawiam serdecznie
Trzymam za słowo!!!!!! I z góry bardzo dziękuję!!! Nawet nie śmiałam prosić o rady i pomoc....
Również mam podobne zdanie.
w pierwszym roku sadziłam same iglaki - bo to cały rok zielone, małe wymagania itd. Nie chciałam drzew liściastych, grabienia jesienngo itd. Po roku stwierdziłam, że bez nich ogród jest nudny i monotonny. Zaczęłam sadzić i "liście". Kupiliśmy 2 wiśnie amanogawy, jabłoń ozdobną royality, wiśnie kiku-shidare zakura (zakochałam się w jej kwiatach), kilka innych wiśni ozdobnych, lilaki, śliwowiśnię Nigrę, buka purpurowego pendulę, trzmielinę oskrzydloną, oczar, wisterię i inne. Po dwóch latach zaczęło mi brakować kwiatów, kolorów, motyli... Zaczęliśmy sadzić pięciorniki, piwonie (które niestety ani razu nie zakwitły), rośliny cebulowe, zawilce, róże wielkokwiatowe, wielokwiatowe, budleje, rododendrony, azalie, lawendy, fiołki, żurawki, szałwie, dzwonki brzoskwiniolistne, naparstnice, ostróżki itd.
Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Nie chcę wyjść tutaj na lizusa... ale oglądałam wiele ogrodów, które wyszły spod Pani ręki i jestem nimi po postu oczarowana!!!! Są bajeczne! Wiele bym oddała za taki kawałek ziemi... Staram się jak mogę stworzyć "coś" swojego, z czego będę mogła być dumna. W tym roku również dołączył do mnie mój mąż - jak dotąd zagorzały przeciwnik prac w ogrodzie, mam więc wsparcie, którego potrzebowałam. To ważne chyba dla każdego i w każdej dziedzinie...
Nasza działka to trudny kawałek ziemi. Mieszkamy przy samym lesie sosnowym, więc natura uraczyła nas czystym, żółciutkim piaskiem. Jakiekolwiek nasadzenia to dziesiątki taczek podłoża do wymiany, tony ziemi nawiezionej itd. Na razie determinacja w chęci zazielenienia ogrodu jest więc nie narzekamy.
Największy problem to (co zostało zauważone) trawnik. Dbamy o niego bardzo. Jest wertykulowany, nawożony, grabiony, podlewany (automatyczne nawodnienie) itd. Jednak nasze dwie suczki, które załatwiają swoje potrzeby niestety wypalają trawnik i nie ma na to ratunku...
Poniżej kilka zdjęć z cyklu "Co było..."
Od wczoraj miałam u siebie takich gości, na początku miałam pewne obawy, ale pieski okazały się bardzo grzeczne i dobrze wychowane
Kot był nieco zaniepokojony, ale szybko znalazł sobie bezpieczne miejsce na parapecie i obserwował pieski bacznie z wysokości
jednym z moich założeń było też by ogród miał dużo kwiatów
na razie skończony (prawie mam tylko przód) na jesień wyrzuciłam z przodu dwa pięciorniki i dołożyłam w to miejsce 2 cisy
w przyszłości chcę go uformować na prostokąt
a to zdjęcie z kwitnienia krzewuszki
Eupatorium capillifolium 'Elegant Feather' jednak nie ma kwiatów i nie będzie miał. Chociaż w niektórych opisach podają: kwiaty białe Ale wiem, że przynajmniej przyciąga motyle.
Witaj Aniu
Odpowiem tak- nie robię nic.N. Liście koszą panowie te między różami zostały, nic nie wycinam czekam tylko jak pogoda minusowa się ustabilizuje i zrobię kopczyki na te najbardziej wymagające.
Hortensje zostawiłam "na zimę"
i poobrywałam to co nie zdążyło się rozwinąć
brzozy osiągnęły stan na jaki czekałam-blaszki złota kołyszące się na wietrze
dereń zaraz pokaże czerwone pędy
berberysy i tawuły czarują kolorami
ognik
miodunce jesień niestraszna
Taki był stan na piątek i niewiele się zmieniło
Nic nie kupuję ,nic nie sadzę jedynie 10 tulipanów poszło do ziemi. Staram się za mocno nie wczytywać w wątki żeby nie mieć pokus.Czekam na wiosnę i nowe "chęci"