Mój 4 arowy azyl...
23:13, 26 sie 2013
Szkoda że nie mam zdjęć, ale to proste. Jeśli pędy są rozgałęzione, to odrywam od głównego pędu boczny przyrost i skracam go tak, aby miał dwie, trzy pary liści. Jeśli nie ma bocznych, to ścinam nieukwiecony wierzchołek 1 cm pod takąż ilością par liści. Obrywam dwa dolne liście, końcówkę zanurzam w ukorzeniaczu /ostatnio nie pudrowałm/ i do doniczki z lekką ziemią. Cięższą trzeba wymieszać z piaskiem. Przecinam plastikową butelkę na pół /w dolnej części robię ze dwa otwory/ i nakrywam nią sadzonki. I czekam. Można sadzonki przez zimę przetrzymać w domu, ale to kłopotliwe.
Na tym zdjęciu /z końca czerwca b.r./ widać sadzonkę w zadołowanej, chyba w październiku, na zimę doniczce bo zdążyła się jesienią dobrze ukorzenić. Dla pewności, po zamarznięciu gleby, można miejsce to przykryć suchymi liśćmi lub stroiszem. Wiosną odbiła i 28 czerwca tak wyglądała



