Haniu, zawsze gdy wrzucisz zdjęcia zachwycam się Twoim ogrodem. Czy to warzywnik, czy rabaty czy nawet kompostownik .
Przecudny dojrzały ogród, w którym busz i bogactwo kolorów na rabatach połączone jest z precyzją kancików, porządkiem i ładem. To jest to co takie tygryski jak ja lubią najbardziej .
Eda, witam
prawda, teraz piękny, cudny czas, zieleń jeszcze świeża, wszystko rośnie jak na drożdżach
u mnie ostatnio mocno popadało i nadal popaduje prawdziwy deszcz a nie jakieś moczenie tylko
Również macham
Kochane dziewczynki, do kompostu z kuchni wrzucam tylko surowe odpadki, chusteczki higieniczne, multum fusów kawowych, czasami jak i Wy rolki po papierze toaletowym.
U mnie mnóstwo dżdżownic, wręcz kłębowiska, one chyba uwielbiają pić kawę
Nie wrzucam gotowanych resztek a szczególnie mięsa bo to przyciąga szczury i myszy.
Mimo to czasami ktoś przez przypadek wrzuci z talerza resztki i wtedy znajduję jakąś kość w kompoście Mój kompostownik jest na granicy z sąsiadem, ale pytałam się czy im nie przeszkadza, i pani powiedziała że kompost nie śmierdzi I faktycznie
Jest na ziemi, bez dna, tylko siatkę przeciw kretom położyłam na spód bo by mi wyjadły moje dżdżowniczki
Rodki mega i ten orlik cudny no i kompostownik na wypasie - pięknie ale będę miała sny kolorowe mmm u mnie to wejgele tylko taki kolor mają reszta to na żółto ,róż i biel chyba fiolet gdzie nie gdzie w ogóle to kwiatów teraz wszędzie moc piękny czas ...macham serdecznie .
Ciekawe rzeczy piszecie o kompoście.
Jak sie wprowadziłam to poszłam do sąsiada prosić ,żeby zabrał kompostownik w inne miejsce bo był 4 m od mojego tarasu i śmierdział oraz latały końskie muchy.
Podejrzewam ze wyrzucali z kuchni resztki z mięsem włącznie.
Przeniósł ten kompostownik bo mu powiedziałam ze jest na odległości od sąsiadów przepis i ze przyszłam prosić grzecznie. Bo na jego wielkość działki i położenie domu to w ogóle nie powinien mieć kompostownika.
Do tych miejskich kompostowni trafiają też odpady zielone z utrzymania miasta, czyli z koszenia traw na poboczach itp, a tam wiadomo jaki syf od spalin i ogólnie ruchu samochodowego.
Ja cytrusów nie daje nie dlatego, że chemia, tylko generalnie one są rąk zakaonserwowane, że w ogóle się skórki nie rozkładają. Co wrzucone, to wyjęte, kiedyś, jak nie miałam własnego kompostownika, korzystałam z uprzejmości babci mojego byłego. No i wtedy właśnie zauważyłam, co się dzieje z cytrusowymi odpadami. Potem zaczęłam czytać, zrobiłam własny kompostownik i miałam piękną próchnicę.
Mirka, bardzo Ci dziękuję za wyczerpujące informacje Bardzo to wszystko ciekawe co napisałaś.
Chyba przy następnym opróżnianiu kompostownika pokuszę się o badanie - tak żeby wiedzieć co mam, ze zwykłej ludzkiej ciekawości
Nie ukrywam, że bardzo dużo dziś myślałam o tym, co rano napisałaś. Początkowo bardzo się podkręciłam myśleniem o "złym" kompoście i ewentualnych skutkach. Później trochę się "ostudziłam"
Mam kompostownik dwukomorowy - jedna komora dojrzewa, druga zbiera. Wrzucam tam i to z ogrodu i to co z kuchni. Tak jak pisałam - nie wrzucam nic z nasionami - dla własnej wygody i nauczona własnym doświadczeniem
I tak sobie myślę, że to co wrzucam z kuchni - czyli odpadki roślinne, pochodzą z roślin kupnych, w znacznej części. Diabeł wie co te liście rzodkiewek, skórki pomidorów, obierki ziemniaków etc. mają w sobie
Jak zaczynałam czytać forum i uczyć się kompostowania "obowiązywał" bezwzględny zakaz wrzucania do kompostu cytrusów, z uwagi na "diabelstwo" w skórkach. Później "zakaz" złagodniał bo przecież nikt ton cytrusów do przydomowego kompostownika nie wrzuca. Tak jest chyba ze wszystkim...
Podsumowując moje przemyślenia - wydaje mi się, że i tak lepiej jest mieć własny kompost niż go nie mieć, jaki by nie był i z czego się nie składał
"Swój" zbieram żeby dawać pod warzywa w skrzyniach i do szklarni - nie odważyłam się dać kupnego, chociaż mocno kusiło. Bo z drugiej strony wysiewy robimy przeważnie w ziemi kupnej (dedykowanej do wysiewów) i też diabeł wie co w niej jest...
Mirusiu, wszytko piękne : rodki, azalie, klomby, kompostownik. Ciekawe rzeczy piszesz o kompoście. Nie wpadłabym na to, żeby badać kompost. Człowiek całe życie czegoś się uczy.
Jest pięć komór, 3 na kompost z rabat ozdobnych i trawnika 95x150, dwie na kompost z kuchni na warzywnik 60x150.
Po zrobieniu i używaniu stwierdzam, że wygodniej by było jakby były trochę krótsze i szersze, a szczególnie te na odpadki z kuchni, ale nie chciałam więcej miejsca nim zajmować
Czasami przerzucamy z eM z jednej komory do drugiej jesienią, ale ja nie jestem jakaś systematyczna
Wiosną zrębkuję wszystkie gałęzie, suche byliny, niestety nie mieszam tych zrębków z zielonymi odpadami bo po prostu nie mam na to siły, w trakcie sezonu dorzucam cięte byliny, teraz wylądowały tam łany niezapominajek, i już jestem przerażona tymi nasionami
Najgorsze jak tnę przywrotnika ostroklapowego, mam potem siewki wszędzie tak jak Ty werbenę, choć przywrotnik chyba aż tak się nie sieje.
Teraz pisząc to ,myślę czy jednak nie pójść i nie wywalić tych niezapominajek
Wiosną zdejmuję wierzchnią warstwę która jest słabo przekompostowana i przerzucam do komory obok, a to co jest na spodzie dobrze przekompostowane używam na rabaty.
Też mam ciągle tego za mało, ale ja kupuję jeszcze obornik i trzymam go w jednej komorze, więc mam trochę tego dobra, szczególnie że dałam swój kompost do badania, i wyszło że mam wszystkich składników w toksycznych ilościach, czyli ogrom, i mogę go stosować tylko jak by to był nawóz, cienką warstewkę. Więc starcza mi to. mam w nim za mało azotu a moja gleba jest zasadowa więc postanowiłam za rok wiosną zasilać rabaty siarczanem amonu i kompostem,i nic więcej. No chyba że obornikiem granulowanym, bo ten mój będzie pod warzywnik
Oooo taki właśnie kompostownik był moim marzeniem tylko z czerwonej cegły. Ale ten też fajny. W ostateczności mam jednokomorowy ale wielki bo musi pomieścić wszystko z tego sezonu
A kolorów rododendronowych masz ogrom. Coś pięknego.
Chyba załapałam, ale na wszelki wypadek zapisałam wszystko w stosownym folderze
Mirka, rodki Twoje wymiatają, kompostownik też - sama nie wiem co bardziej
Naliczyłam cztery komory, napiszesz jak duże to komory i jakie masz procedury kompostowania?
Mi wciąż za mało kompostu własnego. Zastanawiam się skąd brać "towar". Nie wrzucam już niczego z kwiatami ani nasionami bo u mnie na gorąco się nie robi i chyba do końca świata będę mieć w skrzyniach warzywnych siewki werbeny i naparstnic, które 6 lat temu do kompostownika trafiły
Ciekawa jestem tych świerków wyciętych, gdzie były?
Zapytałam u Ciebie jakie wiśnie?
Oj żebyś tak jak ja nie miała kiedyś przesytu tymi kolorami rodków.
Basiu, nie pamiętam jaką podawałam, to było wiele lat temu, wybierz jakąś do rododendronów
Dziękuję Basiu