A my musimy zaorać pole, w zeszłym roku owies wwyrósł, wysiał się i nici z zaorania były. Teraz nie wiem co tam wyrośnie, jakby nie wjchał traktor to będę wypatrywać łąki rumiankowej.
Danuś do lata to jeszcze wszystko może się wydarzyć, ale na wiosnę raczej mokrą się nastawiam, choć sama wypatruję słonecznych dni bo u nas to bajoro błotne do ogarnięcia i musimy czekać aż podeschnie by koparka mogła wjechać i zebrać. Jak nam się nie uda uprzątnąć i odeskować ogrodzeń, a przyjdzie kolejna fala, zniszczy wszystko cośmy posprzątali i odtworzyli. Nawet myśleć nie chcę o tym...
Generalnie przed każdym sezonem teraz towarzyszy nam już ta obawa, że znów może rów nawywijać
Obmyslam zmiany, chciałabym usystematyzować ogród pod względem dodatków, sprawić, żeby mi się coraz bardziej podobało, a nadmiaru się pozbyć, albo pochować na poczet kolejnych zakątków. No i mała szklarnia pozostaje do urządzenia.
Melduję się, że jestem cały czas i śledzę konkurs oraz Wasze wpisy. Mam trochę urwanie głowy, bo i do ogrodu trzeba jeździć, konsultować Witka dzieła i prace prowadzone... cały czas plucha jest. Pada, woda się gromadzi, nie można ciąć póki co w ogrodzie. To mnie martwi, bo chciałabym aby ten rok był jednak suchy. Na suszę poradzę sobie, ale na deszcze to nie.
Nie mam tegorocznego rozeznania, szukaj po hurtowniach dla rolników. W sklepie zawsze będzie drożej. Ja mam zapas z zeszłego roku, a obecnych cen jeszcze nie znam. A co ja mam powiedzieć skoro u nas 5.000m2 trawnika?
Sady mają dużo pracy, muszę więc zaczynać wtedy gdy mają czas i ludzi. Zuzanna ma rację, że rządzą się innymi prawami.
Zasady: nie może być mróz, nie może padać deszcz.
Koniec lutego możesz zaczynać a nawet teraz skoro to Wrocław.
Danusiu, głogowniki w super kondycji, cały czas wypuszczają malinowe listki, dziwne to bardzo, chyba im ciepło tam, gdzie rosną.
Róże długo zdobiły, dziękuję. Już wywaliłam, bo chce mi się wiosny, jakoś przetrwałam te miesiące najciemniejsze.