część pąków zgniła, deszcz zrobił swoje, tyle mi zostało z kwiatów
No i.. tak było rano, jak wróciłam kwiatu już nie było, niszczylistki ruszyły na żer, potrafiły zeżreć mi cały kwiat i część liści na Agnes, ucierpiało też kilka innych róż, ale, że kwiaty jeszcze w pąkach to zjadają mi liście .
W tamtym roku z tym nie walczyłam, teraz pora podjąć walkę, bo jak nie to za rok będzie jeszcze większa plaga.
Pokazywłam już, jak wygląda ogrodnica niszczylistka?
Oto ona, już chyba wrzucałam to zdjęcie
Arabellę mam w warmińskim to będziesz mogła zobaczyćostatnio kupiłam świerk pospolity Little Gem bardzo mi się podoba jest nie wysoki rośnie w kulkę i Zbyszek pisał, że jest bezproblemowy
.
Bardzo się cieszę, że dotarłam na to spotkanie, ale niestety miałam godzinne opóźnienie , nie poznałam wszystkich, forumki rozdzieliły się na grupki przed moim przyjazdem jeszcze. Na chwilę przygoniła nas potem burza w jedno miejsce, ale to już nie było to samo, nie wiedziałam w sumie kto jest kto .
Ale było fajnie, tyle do "gadania" i oglądania. dziewczyny świetne, nawet nie zauważyłam, jak szybko mi czas przeleciał. A ogrody piękne, ile tam przestrzeni. Kilka zdjęć wstawiłam do wątku spotkaniowego.
Nie szalałam z zakupami, ale jak zwykle, na pamiątkę przytargałam do domu różę, tym razem kupiłam Lagunę, już od dawna o niej myślałam a dziś nadarzyła się okazja.
Na żywo jest wyjątkowo piękna, zdjęcia nie oddają jej urody, nie mówię tu tylko o swoim zdjęciu, ale o większości, nie ruszała mnie na fotkach ta róża w zasadzie ale dzisiaj, jak ja ją zobaczyłam tak na żywo... Serce tak się darło na mnie, że musiałam ją capnąć .
I biżuteria ogrodowa
sztuk trzy, pójdą między róże.
Chciałam wszystkim ogrodniczkom podziękować z miłe spotkanie. Ogrody Kapias były piękne, zakupy udane, ale spotkanie z wami bezcenne.
Atmosfera wspaniała, krótki deszcz to tylko epizod, przynajmniej udało się wypić kawkę i uzupełnić kalorie, które spaliłyśmy na spacerze i pogaduchach.
Humory nam dopisywały, cały czas, ciekawa byłam do czego służy taka niska pergola?
tak jak pisałam dziś byłam w ogrodniczym...za każdym razem jak tam jeżdżę czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami....wpadł mi w oko głóg szczepiony, ale czytałam teraz że bardzo choruje, a szkoda, bo to piekne drzewo....z krzewów był bardzo fajny wybór berberysów...i pęcherznice mi wpadły w oko...szczególnie zestawiwnie żółtej/zielonej z bordową...i tak właśnie zaczęłam kombinować i chcę prosić was o opinię
jak myslicie, czy oddzielenie warzywnika z dwóch stron tymi krzewami dobrze by wygladało i czy najnormalniej w świecie zdałoby egzamin?
dla przypomnienia plan działki z wydzielonym warzywnikiem
chciałabym go oddzielić od reszty ogródka, zastanawim się tylko czy ta pęcherznicę (jeżeli się na nią zdecyduję) prowadzić w formie żywopłotu czy dac jej rosnąć jak chce...a może z jednej strony formowany a z drugiej dziki?
z jednej strony to jest jakieś 6 m i z drugiej podobnie
na ich tle możnaby było np. horti lub rh...co o tym myslicie?