Safoya, teraz tak wygladają...po prostu ukorzeniłam je w ubiegłym roku i dbałam o nie w tym bardzo słonecznym miejscu... podlewanie, nawożenie, odchwaszczanie... na wiosnę posadzę w tych kwartałach chyba róże...
Mam taką rozmnażarkę ( ramka z desek, na ziemi włóknina, na którą daję torf odkwaszony wymieszany z piaskiem, a każdą sadzonke na moment umieszczam w ukorzeniaczu ) w cieniu pod drzewami i w tym roku ukorzeniam znów kilkaset - juz się ukorzeniły, sprawdzałam... w zimie przykryję je włókniną...
Też śliczny. Wiesz mam jakiś pociąg do żywych kompozycji z kwiatów. Zamawiałam u swojej kwiaciarki Pani Krysi bukiety na stół z kwiatów ciętych w gąbce. Już dla Ciebie szukam, bo mam jeden na fotce tylko-z komunii S. sprzed kilku lat, cały biały tydzień mieliśmy go na stole. W pierwszej wersji miał być niższy i rozłazić się po stole, ale ze względu na cenę wyszedł mniejszy i wyższy.
bardzo dobry i potrzebny wątek !
tak, w ogrodzie powinny być drzewa...koniecznie !
często podziwiamy różne piekne stare drzewa...niektore są 'pomnikami przyrody' ze względu na swoje walory - wiek, rozmiary, piękny pokrój...
podobnie jak gruba_dynia i toby, często zastanawiam się co stanie się z moimi drzewami, wszystkimi roślinami ...moim ogrodem za wiele lat... chciałabym, aby jak najdłużej przetrwały...ale rzeczywiscie szansę na to maja głównie drzewa...
mam bardzo wiele drzew w moim ogrodzie, zanim powstał dom, sadzilismy juz świerki, sosny, jodły, modrzewie, potem sporo lisciastych... trudno byłoby mi je policzyć, jest ich mnostwo...powstał już nawet jakby las, ktory rządzi się swoimi prawami...
bardzo lubię metasekwoję, ktora rośnie sobie sama, ma już bardzo okazałą postać naprzeciw niej ( ale w sporej odległosci) posadziłam w tym roku miłorzęba ( przyjął się i mam nadzieję, że pzreżyje zimę, poprzednie dwa okazy miłorzębów zmarniały mi...ale się uparłam...no i zobaczymy)
Są to drzewa o 'starożytnym' , mezozoicznym pochodzeniu, mam nadzieję, że u mnie też przetrwają mnostwo lat...
moja metasekwoja na tle 'lasu'
Gosiu, najpierw ją przekroiłam , posypałam , solą i pieprzem dodałam po łyżeczce masła do otworków po nasionach i ząbek czosnku wyciśnięty na 2 połówki,skropiłam oliwą i upiekłam 190 st., jakieś 40 min., zależy od wielkości dyni, potem wyjęłam, lekko przestudziłam, wyjęłam łyżką od lodów miąższ, zostawiając po centymetrze, w misce ten miąższ rozgniotłam dodałam trochę świeżego tymianku, 50-70 g posiekanych orzechów włoskich, podsmażony w kosteczkę bekon, ze 3 plastry, troszeczkę płynnego akacjowego miodu jakąś łyżkę i ok. 100 g sera pleśniowego, połowę do farszu, wymieszać, nałożyć do dyni posypać drugą połową sera i zapiec do rozpuszczenia sera jakieś jeszcze 15 min. i finito
to była ta dynia, piżmowa tu już po upieczeniu połówek i wyjęty miąższ farsz w misce, masełko roztopione będzie w tej dziurce to też go przelej do miski, nie wywalaj
Dzięki dziewczyny,
Co jest mi bliskie dla tego miejsca i czemu ma służyć? Tak naprawdę to nie wiem.
Udało się tę działkę dokupić od sąsiadów. Urządziłam tam warzywnik z tunelem na pomidory (zaliczyłam i ten epizod, ale to już przeszłość), ciągle jest jeszcze mój rozsadnik, posadziłam tam trochę róż historycznych i hortensji. Drewniany domek ma pełnić funkcję dodatkowego garażu i narzędziowni.
Cały teren ma dwie strefy, cienia i słońca. Cienista rabata już jest zaczęta. Pozostaje reszta, którą będę musiała rozrysować. Pocieszam się, że zima długa, więc może zdążę?
Weroniko, nie wiem, czy to kwestia charakteru, okoliczności, czy złośliwość losu, ale te naturalne efekty to dużym łukiem mnie zawsze omijają. Ale tak właśnie pojmuję tę tytułową sielskość, jako przeciwieństwo dla ładu, w pozostałej części ogrodu. Hmm...to, co widać tuż poniżej, to rozsadnik z bodziszkami, całkiem naturalnie wygląda. Wygląda naturalnie?
To fragmenty cienistej rabaty.
Trawiłam kolor bejcy przez kilka dni. Zostaję przy naturalnym kolorze.
Kasiu, są łatwo rozpoznawalne. Przede wszystkim kępkami na pniach lub w ich pobliżu rosną. Na kapeluszach są charakterystyczne plamki. Na trzonie, pod kapeluszem kołnierz, jak u maślaków. W miarę dojrzewania zanika. Jadalne są tylko kapelusze, bo trzony są łykowate i niestrawne.
Ja zamówiłam okna ze szprosami... wpłaciłam zaliczkę... i spotkałam kuzynkę mojego M.... jak się dowiedziała co zrobiłam..to takie pranie mózgu mi zrobiła... że pojechałam i odwołałam zamówienie.....
Co patrzę w okna, to wspominam Agnieszkę ciepło...... uratowała mnie przed kratami
Przystojny Pacal.. i piękna kuchnia
Nie udało się mi powitać Cię w nowym tysiączku na pierwszej stronie ,
ale trzecia tez nobilitująca!
Wszystkiego dobrego dużo: zdrowia,
wolnego czasu i pracy w ogrodzie bez końca.....
Uśmiechaj się często,krokusy sadź gęsto,
tak samo i inne rośliny,
A odwiedzający Twój ogród zachwycone będą mieć miny!
Hanuś
I od razu powiedz, że dałaś tym razem fory Sebkowi
Ostatnio nie mam co pokazywać....nic się nie dzieje.................w moim ogrodzie.
Do dziś....nowa odsłona....takich kolorów jeszcze nie było...
Dzisiejszy poranek...wczorajszy....
Melduję się w drugiej części wątku mimo woli. Aniu, cieszę się, że Cię poznałam i gościłam w Twoim pięknym ogrodzie. Życzę kolejnego tysiąca obfitującego w barwne teksty i zdjęcia. Trzymaj tak dalej!
Ja Cię też witam w nowym starym wątku.... a ludzie sie tak łatwo nie zmieniają.. co najwyżej zachowują pozory..... Ogród już tak się nie będzie zmieniał... ale jakimi szpilkami na Giewoncie może jeszcze zaskoczę.....
I śliczne kwiecie wstawiłaś.. i od razu pytanie co to jest?
Ania, no świetnie, że nadal nas ( przynajmniej mnie...) 'energetyzujesz' !
tak, warto przypomnieć te świetne chwile spotkania u Ciebie...
pozwolisz, że ja tez umieszczę ( tylko) 2 fotki ?
jedna, gdy naprawde jesteś szczęśliwa...
druga, gdy troszeczke jednak zmęczona...
Ania, wybacz...ale muszę to napisać... myślałam, ze w drugim wątku będziesz jednak ogrodniczką (w nazwie wątku, bo i tak nią przecież jesteś...) ale widzę, że nie...no, szkoda wielka...
no, różyczkę na dobry początek przesyłam...
Dzięki za śliczną różyczkę... naprawdę piękna... pod wpływem ogrodowiska zaczęłam uznawać białe kwiaty
A co do zmęczenia... aby być szczęśliwym trzeba najpierw się porządnie zmęczyć... wtedy szczęście jest podwójne.... Na spotkaniu była mega zmęczona... ale szczęśliwa... to wszystko prawda....
no, ja też jestem zadowolona z tego pomysłu z winobluszczem... nie mogłam patrzeć na te dwa betony ! ale nie było tak prosto, o nie...! dwukrotnie rośliny mi przemarzały po posadzeniu...w końcu młode posadzone rosliny dobrze okryłam na zimę i zaczęło się wspinanie winobluszczu
jeszcze raz ławeczka...za nią bezpośrednio są cisy...jeszcze trochę się formują i rosną...a jeszcze dalej...brzozy
Wczoraj na 998 stronie nie wypadało pchać się z gratulacjami, dziś widzę, że trzeba było, bo dzień nie upłynął a już 1003 prawie zapełniona
I ja na tej właśnie stronce gratuluję TYSIĄCA i następnych w podobnym nastroju i pędzie
Rewolucji ogrodowych się też spodziewam, co - przypuszczam - obrazkami zostanie uwiecznione))