Jak miałam 14 lat od razu wiedziałam, że chcę być ogrodnikiem, uprawiać kwiaty opiekować się nimi.
Po tacie mam talent do szycia. Lalkom owszem, ale od 14 roku życia szyłam sobie i mamie wszystko, nawet płaszcze, umiem robić na drutach, żakardy, ażury, warkocze, po prostu wszystko co najtrudniejsze nawet z 3 kolorów naraz, umiem haftować. To się przydało w czasach kiedy nic nie było.
Ale też znam się na sprawach budowlanych, budowałam pierwszy dom mając 19 lat.
Danusiu, ja też urodzona w znaku Barana. Druty, szydełko, hafty, szycie to moje hobby od 14-go roku życia. Pierwszy sweterek w norweski wzór zrobiłam w podstawówce na pracach ręcznych, też uszyłam wtedy haleczkę jedwabną z koronkami szydełkowanymi . Dla moich dzieci przerabiałam, szyłam fajne ciuszki, w trudnych czasach. Na studniówkowy bal uszyłam z granatowej "zerówki" i białej wstążki ciekawą kreację. Zawsze miałam sto pomysłów jak ciekawie i tanio się ubrać. Mam też pomysły "racjonalizatorskie" jak coś ulepszać by się nie napracować bez potrzeby, ale mój M. jeszcze się na tym "nie poznał" i nie zawsze mnie słucha (cha, cha).
Zawsze chciałam doczekać czasów, kiedy BYĆ będzie ważniejsze niż MIEĆ, kiedy UCZCIWOŚĆ nie będzie mieszana z NAIWNOŚCIĄ a CZŁOWIEK PRZYZWOITY zabrzmi dumnie i tak normalnie.
Dodam jeszcze, że swój dom zaprojektowałam w szczegółach, ogród też, choć wciąż się dziwię, że zamieniłam wygodne życie w mieście na życie na wsi, na ciągłą pracę w ogrodzie, gdy zapracowałam na emeryturę.
Danusiu, napisałaś piękny artykuł o OGRODZIE w samych superlatywach. Musiałaś być w dobrym nastroju i zdrowiu, by nie zauważyć, że są chwile kiedy ogród nas "przerasta", szczególnie duży ogród, gdy boimy się chorób i starości, a chcemy zawsze mieć chociaż schludnie.
Nie tylko łączy nas OGRODOWISKO. Pozdrawiam serdecznie.
Wstąpiłam do Ciebie Bogusiu po wirtualnej podróży w Twoim meksykańskim wątku I zostanę tu dłużej, bo pięknie i smakowicie jest u Ciebie w zacienionym Będę zaglądać częściej, a w swoim czasie jeśli pozwolisz zarzucę Cię licznymi pytaniami o Meksyk
Witam!
Udało się namówić rodziców na wypad do lasu, po drodze mijaliśmy ludzi z całymi koszykami podgrzybków, nam udało pochodzić z 30 minut, bo zaczęło mocno padać, a w okularach nie mam wycieraczek i miałam problemy z widzeniem Jutro jedziemy na dłużej mam nadzieję.
Najpierw zdjęcia robione u moich rodziców
kilkuletnia kępa żurawki
A....boli mnie tyłek, bolą ręce.....i "pachną" ręce gnojówką |(zaraz wyjaśnię). Dziś była znów magiczna pogoda - bardzo rano popadało chwilę, potem przestało, wyszło słonce i znów było ciepło. Po południu zerwał się chłodny wietrzyk a następnie przyszła taka "cisza przed burzą" kiedy to nie drgnie żadne ździebełko trawy i jest tak cicho i tak cieplutko...więc znów kolejny dzień buszowałam w ogrodzie.
Z moim kolegą Adamem (namawiam go mocno na założenie swojego wątku) uporaliśmy się z mikoryzowaniem pozostałych roślin, grabieniem liści, dosadzaniem derenia itp a następnie rozprawiliśmy się z całą tą kupą trawy zbieranej od połowy lata (skończyło się miejsce w kompostowniku)....
Wyściółkowaliśmy nią rośliny, część rozłożyliśmy na rabatach luzem. Zapach w ogrodzie nieziemski bo pachnie takim fajnym "krowim plackiem" (ktoś tu na forum pisał, że lubi zapach rozkładającej się trawy)....
Niby niewielka kupka ale jednak wożenia i rozkładania było trochę. Szpadel się nie sprawdził, wideł nie miałam więc rozkładaliśmy rękoma. Niby w rękawiczkach, ale materiałowych i teraz cała pachnę tym gnijącym zielskiem. Ale się cieszę, że kawał dobrej roboty wykonany, mam nadzieję że i ta mikoryza i ta ściółka pójdą roślinkom na zdrowie.
Teraz kąpiel, ciepła herbatka, pidżamka i lenistwo z książką czy gazetą w ręku.....
PS - marzenia ściętej głowy bo zanim oporządzę dzieciaki to się już zrobi późno, nie mógł ktoś wymyślić weekendu 3 dniowego??? Dla mnie byłoby w sam raz.
Wprowadziliśmy się w sylwestra 2011. Nie mogłam już doczekać się wiosny. Pod koniec marca 2012 ochoczo zabraliśmy się do pracy na naszym ugorze. Teren wyrównała nam maszyna, ale cała reszta to już nasza ciężka praca. Kopane, grabienie, wyrywanie chwastów, wybieranie kamieni. Nie stosowaliśmy chemii na chwasty i nie nawieźliśmy dobrej ziemi - to chyba błąd, tak sądzę teraz.
Dzika łąka weszła w stadium przejściowe - pustynia Ups, sorry widać wschodzącą trawkę.
Kwiecień 2012
a tu posadzone rzędem świerki makulaturowe - przeżyły w szkółce Ledwie widoczne wprawdzie, ale awansowały do rangi żywopłotu
Widziałam podobny żywopłot w okolicach W-wy; nazwałam go płonącym żywopłotem, z tym że zrobiony był z berberysu zielonego i bordowego. Bordowe wykrzykniki rozrzucone nieregularnie. Bardzo efektowne.
Gosiu moje dzikie wino ma się bardzo dobrze, pomimo silnych wiatrów, które codziennie nim targały nie zrzucił liści jest gęsty Wyszłam na dwór i specjalnie dla ciebie zrobiłam fotki
Aniu masz śliczne nasadzenia na rabatkach, co Ty kombinujesz? za każdym zakrętem coś nowego i pięknego mnie się u Ciebie bardzo podobało, a Bonica śliczna, to jest krzaczasta rabatówka
Aniu dziękuję za miłe słowa Mi ogólnie też sie podoba.... ale zawsze może być lepiej... no i nie wszystko sie podoba..... ale ja z tyc hco lubią mieć co robić, wiec się nei martwię tym tak bardzo....
Nie mam pomysłu gdzie za rok posadzić dalie... bo wtykam gdzie popadnie... i to są błedne miejsca... a szkoda, bo to fajne kfiatuchy...
Aniu ja swoje dalie staram się sadzić blisko ogrodzenia bo jak się zaczynają wywracać, oczywiście te wysokie to je podpieram takimi podporami z drutu zaczepiając końce o siatkę
Hej Vita,
nie zauważyłaś, że tamten wpis jest sprzed kilku tygodni, bo mi brak systeatyczności w pisaniu, niestety.
Rabata już poszerzona, powoli się zapełnia.
Ale dziś też pada, jak i wtedy. Cieszy mnie to bardzo, bo wczoraj przesadzałam trochę roślin. Sadziłam też cebulki i niestety tylko z nich mam dokumentację fotograficzną. Całości zapomniałam sfotografować, a dzis się nie bardzo dało w tym deszczu. Zakwitł jeden spóźniony liliowiec i on się wczoraj dał radę załapać na fotkę:
Zbyszku,
Bardzo ładnie zapowiadają się rewolucje ogrodowe - ta nowa rabatka bukszpanowa będzie bardzo wysmakowana!
Kurczę, zobaczcie, ja mam podobną żurawkę ale moja na pewno nie Lipstick:
Moja to o ile pamiętam Mervelous Marble Green/Brown.
Łudząco podobna do Twojej ale moja ma jakby bardziej okrągłe liscie. Lipstick bardziej strzępiaste i jaśniejsze plamki na nich chyba....ale z daleka bym nie rozróżniła.